.Na mocy dekretu prezydenckiego prywatne fundusze emerytalne działające od 1994 r., do których każdy pracujący musi odprowadzać część swoich zarobków, będą musiały przekazać 2,3 mld USD do banku państwowego. W zamian dostaną czteromiesięczne bony skarbowe. Pieniądze zostaną wykorzystane na pokrycie płacowych i emerytalnych zobowiązań rządu.
Do tego kroku władze Argentyny skłoniła decyzja Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który odmówił przekazania temu krajowi kolejnych funduszy (1,2 mld USD). MFW uważa, że Argentyna nie wywiązała się z podjętych zobowiązań, mających na celu poprawę sytuacji finansowej.
Desperacki krok jej rządu ujawnia skalę problemów, z którymi musi mierzyć się jeszcze niedawno uznawany za męża opatrznościowego minister gospodarki Domingo Cavallo. W ostatnich tygodniach rezerwy banku centralnego gwałtownie stopniały, Argentyńczycy w coraz szybszym tempie wycofywali z banków swoje depozyty. Pogarszająca się sytuacja skłoniła rząd do wprowadzenia drastycznych ograniczeń w korzystaniu z pieniędzy zdeponowanych na rachunkach bankowych.
Wczoraj na wieść o odmowie MFW Domingo Cavallo postanowił podjąć walkę o zmianę decyzji Funduszu. Przed odlotem do Waszyngtonu wykluczył możliwość dewaluacji peso powiązanego z dolarem amerykańskim w relacji 1:1. Jego zdaniem, jest ona "nie do pomyślenia", chociaż na ulicach Buenos Aires dolary kupowane są nawet po 1,12 peso. Niektórzy analitycy nie wykluczają dewaluacji do poziomu 21,8 peso za 1 USD.
Cavallo nie odpowiedział na pytanie, czy Argentyna jest w stanie uregulować przypadające na grudzień zobowiązania z tytułu emisji obligacji. Zadłużenie Argentyny wynosi 132 mld USD.