Jednak dodał, że polska gospodarka funkcjonuje w warunkach nierównowagi makroekonomicznej, która stwarza zagrożenia. "Nie chodzimy (...) bezpieczną szeroką drogą, bo mamy w każdym segmencie nierównowagę - zewnętrzną, w sektorze finansów publicznych, a także bezrobocie" - powiedział Józefiak. Deficyt na rachunku bieżącym spada od ponad półtora roku i osiągnie na koniec października 4,2 proc. PKB, jednak saldo wymiany towarowej jest wysoce ujemne. Rząd dwukrotnie w tym roku rewidował budżet zwiększając deficyt do około 33 mld zł z 20,5 mld zł, czyli do 4,5 proc. PKB, a na przyszły rok zaplanował 40 mld zł deficytu, czyli 5,2 proc. PKB. Stopa bezrobocia wzrosła w październiku do 16,4 proc. z 15 proc. na koniec zeszłego roku i rząd przewiduje dalszy wzrost do 18,6 proc. na koniec przyszłego roku. Józefiak opowiada się przeciwko zwiększaniu popytu wewnętrznego w sytuacji, gdy słabnie popyt zewnętrzny. "W gospodarce, w której inflacja jest ciągle wyższa, niż w krajach, do których aspiruje i która ciągle ma znaczną nierównowagę zewnętrzną, takie postępowanie grozi niebezpieczeństwem pojawienia się impulsu inflacyjnego" - powiedział. W I połowie 2001 roku GUS odnotował już nie tylko spowolnienie popytu krajowego, ale jego spadek, o 1,3 proc. Cały czas spada inflacja, spadają także ceny produkcji przemysłowej, co także wskazuje na poważne ograniczenia popytu. Przedsiębiorcy w badaniach koniunktury nie przewidują w najbliższym czasie poprawy w tym zakresie. Rząd w lipcu znowelizował budżet, zwiększając deficyt budżetowy o 8,6 mld zł, co niektórzy ekonomiści przyjęli pozytywnie, jako ratowanie popytu krajowego. "Jeśli chodzi o stymulowanie popytu krajowego, to wolałbym, żeby to wyglądało tak, jak w USA, czyli przez obniżanie podatków" - dodał. Jednym czynników, które budzą niepokój jest utrzymywanie się silnego kursu złotego, który wraz z innymi czynnikami, np. słabszą koniunkturą zewnętrzną pogarsza sytuację eksporterów. W efekcie niektórzy politycy i ekonomiści nawołują do większych redukcji stóp procentowych. "Kurs waluty jest też wynikiem pewnej harmonii między polityką fiskalną i monetarną. Jeśli tej harmonii nie ma to pojawia się problem, czy należy metodą interwencji walutowej ratować to, co wynika z innych przyczyn" - powiedział Józefiak. Mimo, że RPP obniżyła w 2001 roku stopy procentowe w sumie o 750 pkt. bazowych, niektórzy politycy, m.in. premier Leszek Miller, naciskają na RPP, żeby kontynuowała cięcia. PSL szykuje projekt ustawy, która zobowiązywałaby Radę do dbania nie tylko o wartość pieniądza, ale także o wzrost gospodarczy i bezrobocie.
(PAP)