Po czwartkowej sesji nie ma żadnych dobrych informacji dla posiadaczy akcji. Indeks spadł po raz piąty z rzędu, a sygnały z rynku sugerują, że na trwalszą poprawę sytuacji w najbliższym czasie nie ma co liczyć. Co gorsza, zniżki mają coraz większy impet, a niedźwiedzie nic sobie nie robią z kolejnych barier popytowych. Wczoraj doszło do przełamania bardzo ważnej strefy 1190-1210 pkt., w której kumulowało się kilka wsparć. Wynikały one z usytuowania dołka z 7 listopada, a także położenia szczytu koniunktury z września. Pomiędzy nimi znajduje się 38,2-proc. zniesienie półtoramiesięcznych wzrostów. Fakt, że przełamaniu tak silnego wsparcia towarzyszyło utworzenie czarnej świecy o długości 36 punktów, nie pozostawia złudzeń co do jego wiarygodności. Tworzy ono dodatkowo solidny opór na wysokości 1195 pkt., gdzie znajduje się połowa wczorajszego korpusu, jak również przebite wsparcia.
Słabość rynku można wiązać z utworzeniem wierzchołkowej formacji w postaci głowy z ramionami. Obserwowane spadki są niczym innym, jak realizacją minimalnego zasięgu ruchu z niej wynikającego. Na krótką korektę można liczyć po osiągnięciu 1157 pkt., gdzie mamy dołek z 19 października oraz 50-proc zniesienie jesiennych wzrostów.
Pesymizm pogłębia duża szerokość spadkowego rynku, gdzie spółki jedynie przekazują sobie palmę pierwszeństwa w skali przeceny, a także to, iż dopiero w tym tygodniu doszło do wykrystalizowania się sytuacji rynkowej i zmiany trendu, więc znajdujemy się dopiero na jego początku.