Dalszy spadek wskaźników sprawi, że bycze nastawienie przyjdzie schować głęboko do kieszeni, choć wykres
S&P 500 już teraz
wskazuje
na znikomość szans powrótu do trendu wzrostowego.
Ameryka
Dalszy spadek wskaźników sprawi, że bycze nastawienie przyjdzie schować głęboko do kieszeni, choć wykres
S&P 500 już teraz
wskazuje
na znikomość szans powrótu do trendu wzrostowego.
Ameryka
To, jak zachowała się Średnia Przemysłowa Dow Jones względem poziomu 10 tys. punktów, źle wróży posiadaczom akcji na najbliższą przyszłość. Najpierw indeks pokonał tę wartość od dołu, przebijając jednocześnie poziom szczytów z końca listopada. Kilka sesji później ponownie spadł poniżej 10 tys. punktów i poziomu listopadowych szczytów. Taką sytuację nazywamy naruszeniem oporu lub, używając nomenklatury Victora Sperandeo, formacją 2B. Wymowa takiego wykresu jest jednoznaczna - trend wzrostowy osłabł i będziemy mieli do czynienia z jego korektą lub zakończeniem. Oprócz zatrzymania zwyżki w okolicach 10 tys. punktów niedźwiedziom udało się także doprowadzić do przełamania głównej linii trendu wzrostowego, pociągniętej po dołkach z września, października i listopada.
Na razie jednak trudno jest stwierdzić, że trend, nawet krótkoterminowy, ma kierunek spadkowy. Tak stanie się dopiero, jeśli wartość Dow Jones spadnie poniżej dołka z 28 listopada, ukształtowanego na 9711 pkt. Przełamanie tej wartości będzie sygnałem potwierdzającym wszelkie dotychczasowe zachęty do sprzedawania akcji. Negatywne dywergencje i sygnały sprzedaży na wskaźnikach technicznych czy też fakt, że indeks odbił się od średniej ruchomej z 200 sesji, wskazują, iż dalszy spadek jest bardzo prawdopodobny.
Korzystna dla posiadaczy akcji interpretacja wykresu byłaby taka, że Dow Jones wykonuje właśnie ruch powrotny do przełamanej w połowie października spadkowej linii trendu. To oznaczałoby, iż po spadku w okolice 9500 pkt. indeks będzie kontynuował trend wzrostowy. Za taką interpretacją wykresu przemawia zachowanie wolumenu, który wyraźnie wzrósł w czasie, kiedy Dow Jones przełamywał od dołu 10 tys. punktów i dość wyraźnie zmniejszył się w czasie późniejszego spadku. Przy czym spadkowa linia trendu nie jest szczególnie wiarygodna, bo słabo oddawała tempo spadku pod koniec zniżki.
Całkiem podobna była sytuacja indeksu na przełomie października i listopada. Wtedy wystąpiły identyczne sygnały jak teraz: przełamana wzrostowa linia trendu, naruszenie oporu, a nawet przebicie poziomu ostatniego dna. Mimo to trend wzrostowy był kontynuowany.
Niewielkie są szanse na kontynuację trendu wzrostowego, jeśli spojrzeć na wykres S&P 500. Tutaj sygnały sprzedaży są równie silne, jak w przypadku WIG20. Rzecz najważniejsza to odbicie od głównej linii trendu spadkowego, pociągniętej po szczytach z września 2000 i maja 2001 roku. Niedźwiedziom udało się także doprowadzić do przełamania wzrostowej linii trendu, a wykres indeksu spadł poniżej dołków z przełomu listopada i grudnia, ukształtowanych na 1128 pkt. (analogicznych do tych, które na wykresie Dow Jones znajdują się na wysokości 9711 pkt.).
Taki zestaw sygnałów praktycznie narzuca niekorzystną interpretację wykresu dla posiadaczy akcji. Jeśli dodać do tego negatywne dywergencje na wskaźnikach technicznych, to wniosek może być tylko taki, że korekta bessy została zakończona. Najlepszym ze złych scenariuszy byłoby powstrzymanie spadków na wysokości wrześniowego dołka, który został ukształtowany na poziomie 966 pkt. Po drodze do tej wartości ważnym wsparciem jest 1100 pkt.
Nieco mniejsze szkody poczyniły niedźwiedzie na rynku NASDAQ. Nasdaq Composite spadł od szczytu o nieco ponad 5% i na zamknięcie czwartkowych notowań miał wartość 1946 pkt. Wprawdzie indeks nie zdołał utrzymać się powyżej granicy 2 tys. punktów, ale wciąż pozostaje ponad szczytami z końca listopada, które wyznaczają najbliższe wsparcie na poziomie 1940 pkt. W tym wypadku nie może być na razie mowy ani o naruszeniu wsparcia lub formacji 2B.Nie znaczy to, że nie ma niekorzystnych dla posiadaczy akcji sygnałów. Przede wszystkim została przełamana główna linia trendu wzrostowego, pojawiły się także negatywne dywergencje i sygnały sprzedaży na wykresach wskaźników technicznych. Zamknięta została także otwarta na początku miesiąca luka hossy w obszarze 1963-1980 pkt. Najbliższe wsparcie wyznacza szczyt z 25 października, znajdujący się na wysokości 1775 pkt. Kolejnym jest wrześniowy dołek ukształtowany na 1423 pkt.
Japonia
Od trzech miesięcy w trendzie bocznym między 9,5 a 11 tys. punktów znajduje się Nikkei 225. Konsolidacja jest korektą wcześniejszych spadków, a jej przeciwne nachylenie do wcześniejszego trendu pokazuje, że wybicie z niej powinno nastąpić dołem. Dojdzie do niego, jeśli bykom uda się przełamać wsparcie, pociągnięte po dołkach z wrześnie i listopada, znajdujące tuż pod wykresem indeksu (10,5 tys. pkt.). W czasie konsolidacji bykom udało się doprowadzić do przełamania przyspieszonej linii trendu spadkowego. Ponieważ w takiej sytuacji można oczekiwać, że korekta dotrze do właściwej linii trendu, nie wykluczyłbym jeszcze jednej fali wzrostowej przed powrotem do bessy. Ograniczeniem dla zwyżki byłaby właśnie właściwa linia trendu spadkowego, która znajduje się na wysokości 11,5 tys. punktów. Linia ta pokrywa się z górnym ograniczeniem konsolidacji.
Europa
Do trendu spadkowego wraca londyński FT-SE 100. Wskazują na to dwa ważne fakty. Po pierwsze indeks odbił się od linii trendu spadkowego. Wprawdzie, podobnie jak w przypadku Dow Jones, linia ta nie najlepiej oddawała tempo spadku w ostatnich tygodniach bessy, ale przebiega już przez trzy punkty i nie została ani razu przełamana. Po drugie wzrosty zatrzymały się niemal dokładnie na poziomie dołka z marca tego roku, co sprawia, że struktura trendu spadkowego pozostała nienaruszona.
Są także krótkoterminowe sygnały powrotu do trendu spadkowego. Wykres FT-SE 100 spadł poniżej wsparcia na 5150 pkt. i znajduje się na najniższym poziomie od ponad miesiąca. Liczne i silne dywergencje na wskaźnikach technicznych, które towarzyszyły końcowi wzrostów, sugerują, że byki nie mają w tej chwili powrotu na rynek. Wprawdzie najbliższe wsparcie znajduje się już na wysokości 5 tys. punktów, ale poważniejsza bariera popytowa to dopiero wrześniowy dołek na 4433 pkt.
Trend zwyżkujący bliski jest zakończenia także na wykresie DAX. Już pod koniec listopada niedźwiedziom udało się doprowadzić do przełamania wzrostowej linii trendu, a ostatnie zwyżki można traktować jako ruch powrotny w kierunku przełamanego wsparcia. W czasie ruchu powrotnego doszło do chwilowego przekroczenia maksimum z 19 listopada, co również sugeruje słabnące siły byków. Na trwający proces odwracania trendu wzrostowego wskazuje wygląd wykresu DAX, który po okresie dynamicznej zwyżki w październiku w ostatnich tygodniach wyraźnie zaokrąglił się. Potwierdzeniem tych wszystkich negatywnych sygnałów będzie spadek poniżej dołka z 28 listopada, który ukształtował się na wysokości 4915 pkt.
Globalna roczna produkcja srebra od lat waha się w przedziale od 800 do 900 milionów uncji – czasami nieco więce...
Bezpieczeństwo żywnościowe, technologie jutra i kierunki dla handlu. Branża spożywcza i rynek z konsumentami w c...
- Nie zakładamy już stabilizacji długu w średnim terminie, przy braku dodatkowych działań konsolidacyjnych. Prog...
Cele polityki energetycznej nakreślone są na wiele lat w przód, ale ich realizacja trwa już od długiego czasu. Z...
– Naszym celem jest większa kontrola i lepsza ochrona graczy – mówi Jari Vähänen, przewodniczący Fińskiego Stowa...
Udało nam się zmienić domenę .pl z jednej z najniebezpieczniejszych, w których jest najwięcej stron scamowych, w...