W sektorze ubezpieczeń majątkowych zauważalna jest, wydaje się że trwała, poprawa wskaźników szkodowości. Jest to prawdopodobnie efekt lepszej oceny ryzyk przyjmowanych do ubezpieczenia. Po okresie problemów ze spełnieniem norm ustawowych, jakie zakłady zafundowały sobie przez niewłaściwą politykę w poprzednich latach, najwyraźniej zrozumiały, że należy zmienić politykę prowadzenia portfela. Trochę to trwało, ale pierwsze efekty są już widoczne. Oczywiście, nie są one na tyle duże, żeby można było usiąść i nic nie robić. Do zrobienia jest jeszcze bardzo dużo, zwłaszcza jeśli chodzi o poziom kosztów administracyjnych. Rozumiem jednak, że dynamika kosztów może, w sytuacji słabnącego wzrostu rynku, być przez jakiś czas nieco wyższa. Wiem, że zakłady podejmują już działania ograniczające poziom kosztów, następują ograniczenia zatrudnienia, bo przecież płace i narzuty na wynagrodzenia stanowią największą część kosztów administracyjnych. Należy więc spodziewać się, że efekty tych działań będą widoczne za pół roku. Jest to sytuacja pozytywna, oczywiście ze strony nadzoru.
Czy PUNU dysponuje szacunkami, w jakim stopniu polskie zakłady ubezpieczeń są mniej efektywne od firm działających na dojrzałych rynkach? Wydaje się, że w Polsce nie jest z tym najlepiej
Oczywiście, że nie, ale są to rzeczy nieporównywalne. Trudno zestawiać wyniki zagranicznych towarzystw, które mają po sto czy dwieście lat z firmami działającymi pięć, czy osiem lat. Mimo że odnotowujemy skokowy wzrost składek, to trudno mówić o dojrzałości naszego rynku. On się tak naprawdę dopiero tworzy. Wydaje się, że w ocenie zachodnich inwestorów wypadamy jednak nieźle. Rynek ciągle dojrzewa, lecz transformacja przebiega w dobrym tempie i nie należy jej przyspieszać. Oczywiście, firmy mogłyby racjonalniej podchodzić do swojego rozwoju, nie popełniać tak wielu błędów...
Jakich błędów?
Na przykład błędów prowadzących do zwiększania portfela w sposób nie kontrolowany, bez jakichkolwiek analiz czy biznesplanów, gdzie jedynym wyznacznikiem była wielkość udziałów w rynku. Poza tym w wielu przypadkach obserwowaliśmy ewidentny brak umiejętności zarządzania. Zdarzało się, niestety, że osoby z kierownictwa nie wiedziały, co dzieje się w podległych im jednostkach. Było to wynikiem braku kontroli wewnętrznej. Z przykrością stwierdzam, że zjawisko to ciągle jeszcze funkcjonuje w niektórych zakładach.
Wróćmy jednak do wyników. W ubezpieczeniach majątkowych spada dynamika wypłacanych odszkodowań, co może dziwić, zważywszy że mieliśmy w tym roku szereg kataklizmów naturalnych...