Walory spółek, których oferta warta była więcej niż 25 mln USD, staniały średnio do 19 grudnia o 3,8%, podczas gdy indeks DJ Stoxx 600 stracił w tym roku 20%. - Akcje oferowane w drodze IPO były stosunkowo tanie, by przyciągnąć inwestorów. Opłacało się je kupować, i stąd ta niewielka średnia strata - tłumaczy Simon Chisholm z funduszu Henderson Investors.
Wśród najbardziej udanych tegorocznych debiutów znalazły się hiszpański Inditex (właściciel sieci domów mody Zara) oraz Lottomatica, włoski operator narodowej loterii (odpowiednik naszego Totolotka). Pierwsza z tych firm, która sprzedała papiery z 30-proc. dyskontem w stosunku do konkurenta - Hennes & Mauritz, już podczas majowego debiutu zanotowała wzrost o 2,4%, a do 19 grudnia jej akcje zdrożały 50%. Z kolei walory Lottomatica zyskały od pierwszego notowania 10%.
Biorąc pod uwagę poszczególne sektory gospodarcze, zdecydowanie nie wiodło się spółkom high-tech, których akcje średnio staniały o 27%. Kurs walorów firm energetycznych spadł o 17%, a koncernów przemysłowych (m.in. francuski Nexans i włoski Granitifiandr) o 28%. Jeśli chodzi o największy tegoroczny debiut w Europie - wejście na giełdę w lutym należącego do France Telecom operatora telefonii komórkowej Orange (wartość IPO wyniosła 6,3 mld euro), to jego akcje obecnie są tańsze o 2% od ceny emisyjnej.
Liczba tegorocznych IPO w Europie spadła aż o 75%. Tylko 200 spółek zdecydowało się wejść na giełdę, wobec ponad 700 firm w ub.r. Jednak z tej dwusetki tylko 60 firm przeprowadziło IPO o wartości przekraczającej 25 mln USD. - Warto przy tym zwrócić uwagę, że w przeciwieństwie do roku 2000, inwestorzy znów przy debiutach zaczęli zwracać uwagę na fundamenty oraz rentowność spółek i raczej nie liczyli na szybkie wzrosty zaraz po wejściu firmy na giełdę - stwierdził Dante Roscini, wicedyrektor ds. globalnych rynków akcji w Merrill Lynch.