Na ostatniej tegorocznej sesji cała dwudziestka największych krajowych blue chips nie była w stanie wygenerować nawet 100 mln zł obrotu. Znikomej skali obrotów odpowiadały nieznaczne zmiany cen walorów spółek WIG20. Jednocześnie poniedziałkowa sesja nie wprowadziła korekt w obrazie rynku blue chips. Biała świeca o niewielkim korpusie nawet nie zetknęła się z najpoważniejszą barierą oporu w okolicach 1215 pkt., którą tworzą trzy średnie kroczące. Na wykresie pojawiła się kolejna, dziewiąta już biała świeca, co wskazywałoby na dominację strony popytowej. Do takiego twierdzenia należy podejść jednak z ostrożnością, gdyż wystarczy przypomnieć sobie sytuację na MIDWIG, gdzie rzadkością jest czarna świeca nawet w trendzie spadkowym. Wszystkie białe świece (z wyjątkiem tej z 18 grudnia) mają bardzo krótkie korpusy i praktycznie brak cieni. Jest to wskazówka świadcząca, że popyt wcale nie ma się tak dobrze. Z pewnością na rękę inwestorom jest wyhamowanie spadków, rozpoczętych w połowie listopada br. Dopóki nie padnie lokalne dno z 14 grudnia, dopóty posiadacze akcji nie muszą się obawiać przeceny ich wartości. W dłuższej jednak perspektywie (średni i długi termin) dominuje z pewnością trend spadkowy. Styczeń za pasem. Wielu inwestorów oczekuje tzw. efektu stycznia. Do tej pory siedem razy na dziesięć WIG w styczniu notował dodatnią stopę zwrotu (wyjątki 1995, 1998, 2001). Prawdopodobnie w styczniu 2002 roku będziemy mieć do czynienia z tym zjawiskiem (choć w tym przypadku akurat zastanawia słaby grudzień).