Ogłoszony w środę, blisko 80-stronicowy dokument różni się od prawie 600-stronicowego "Raportu o stanie państwa i działaniach rządu w latach 1997 - 2001" przedstawionego na początku października przez odchodzący rząd Jerzego Buzka. Różnica polega m.in. na ocenie reform przeprowadzonych przez poprzedni rząd. W raporcie nowego rządu skrytykowano m.in. reformę edukacji i zdrowia. Natomiast w raporcie poprzedniego rządu, właśnie reformy uznano za największe osiągnięcia. "Jesienią 2001 r., u progu działalności rządu SLD-UP i PSL stan polskich spraw jest zły. Poprzednicy zostawili po sobie zmniejszające się tempo wzrostu gospodarczego, dramatycznie rosnące bezrobocie i zapaść finansów publicznych" - czytamy w przedstawionym w środę przez rząd Leszka Millera dokumencie. Oceniono w nim, że najostrzejszym przejawem załamania się polityki gospodarczej i społecznej poprzedniego rządu jest wzrost bezrobocia do "stanu społecznej klęski". Skrytykowano też m.in. reformy wprowadzane przez rząd Buzka. Autorzy dokumentu zwrócili uwagę na zmniejszenie tempa rozwoju gospodarczego, ograniczenie inwestycji i zapaść finansów publicznych. "Jest to wyważona ocena i fotografia stanu wyjścia" - powiedział, przedstawiając raport, szef doradców premiera Grzegorz Rydlewski. Podkreślił, że raport nie był pisany "z pozycji sędziego śledczego, ale analityka". Według niego, dokonana przez rząd ocena stanu państwa jest zgodna z opinią społeczeństwa, wyrażoną - jak mówił - w ostatnich wyborach parlamentarnych. W raporcie podkreślono, że "działania naprawcze są dziś niezbędne dla Polski". "Ich zaniechanie musi oznaczać dramat w najbliższej przyszłości. Mają one jednak swoją cenę" - oceniono. Tymczasem w przedstawionym w październiku 2001 przez odchodzący rząd Buzka raporcie, jako największe osiągnięcia rządu wymieniono m.in. zakończenie "batalii o przyjęcie Polski do NATO", przygotowanie stanowisk negocjacyjnych z UE i zaawansowanie negocjacji w sprawie przyjęcia Polski do Wspólnoty Europejskiej oraz wprowadzenie wielkich reform społecznych. Według Andrzeja Urbańskiego, doradcy premiera Jerzego Buzka, raport otwarcia "wpisuje się w arogancję" rządu Leszka Millera, która eliminuje obecną opozycję ze współpracy. "Nie da się w Polsce uprawiać skutecznej polityki w kwestiach społecznych czy gospodarczych bez porozumienia. Ten raport wpisuje się w arogancję tego rządu, która eliminuje opozycję z jakiejkolwiek współpracy" - powiedział w środę Urbański PAP. "Ten raport może nie pozostawiać suchej nitki na poprzednikach. Trudno, takie są reguły gry i nie mam zamiaru się na nie obrażać. Brakuje mi natomiast w tym raporcie perspektywy 3-4 lat działania obecnego rządu" - dodał. Urbański zwrócił uwagę, że w projekcie budżetu zostawionym przez poprzedni gabinet nie proponowano zamrożenia podwyżek dla nauczycieli czy pielęgniarek i nie ograniczano bezrobotnym refundacji składki zdrowotnej. Zdaniem Waldemara Kuczyńskiego, byłego doradcy ekonomicznego poprzedniego premiera i współautora "raportu o stanie państwa" przygotowanego przez poprzedni rząd, "Raport otwarcia" przedstawiony w środę przez rząd Leszka Millera zawiera elementy "tendencyjne i naciągane". W połowie listopada ubiegłego roku media podały, że Rydlewski zalecał w instrukcji dla ministrów, aby w raporcie otwarcia były negatywne, "nośne społecznie" aspekty sytuacji w kraju. Ministrowie mieli przedstawić błędy swoich poprzedników. Rydlewski potwierdził wówczas PAP, że zwrócił się do szefów resortów, aby przygotowali informacje o tym, co zastali w kierowanych przez nich resortach.
(PAP)