W pierwszych transakcjach za dolara płacono 3,96 zł, za euro 3,56 zł, odpowiadało to 12,9% powyżej starego parytetu. Od razu przeważył popyt. Już po kilkudziesięciu minutach byliśmy na 13,6%. USD potaniał o 2,5 grosza, wspólna waluta o 3 grosze. Potem kurs dolara ustabilizował się, osłabiało się za to euro. Około południa ceniono go na 3,52 zł, dzięki czemu odchylenie od parytetu wzrosło do 13,7%. Kończyliśmy dzień nieco niżej. Poziomy zamknięcia to 3,935 i 3,525, czyli 13,6%.
Piątek nie zaskoczył: z jednej strony wciąż nie obserwowaliśmy zbyt dużej aktywności inwestorów, z drugiej - złoty wzmocnił się głównie w związku z danymi o cenach żywności (które poznaliśmy w czwartek). Coraz więcej uczestników rynku wierzy, że RPP może obniżyć stopy procentowe już na pierwszym posiedzeniu w 2002 roku (koniec stycznia). Tym bardziej że na razie nie ma specjalnych problemów z ustawami okołobudżetowymi. Kolejna obniżka to oczywiście szansa na spekulacyjny zysk wynikający z posiadania papierów skarbowych. Trzeba je więc kupić no i złoty się umacnia.
W rozpoczynającym się tygodniu polska waluta może zyskać jeszcze bardziej. Nie będzie co prawda publikacji danych makroekonomicznych, ale będą zapewne w dalszym ciągu spekulacje pod cięcie stóp. Trzeba jednak uważać na wszelkie informacje dotyczące wzajemnych relacji RPP rząd. Jeśli dojdzie do spotkania przedstawicieli tych instytucji i ze spotkania tego wynikną jakieś decyzje, może to mieć wpływ na rynki finansowe.
Poza tym prawdopodobnie będzie to pierwszy "normalny" tydzień 2002 roku. Powinna skończyć się płytkość rynku i mała aktywność inwestorów.
Wspólna waluta rozpoczęła piątkowe notowania z poziomu 0,8975 USD. Przez pierwsze dwie godziny nic się nie działo. Około 11.00 doszło do korekty i wylądowaliśmy na 0,896. Potem do popołudnia było praktycznie bez zmian. Około 14.00 na krótko wróciliśmy w okolice 0,8975. Kończyliśmy dzień na 0,895 USD.