W pierwszych transakcjach za USD płacono 3,905 zł, za euro 3,51 zł, odpowiadało to 14,1% powyżej starego parytetu, już na otwarciu byliśmy więc wyżej niż w piątek po południu. Potem było jeszcze lepiej. Po kilkunastu minutach dotarliśmy do 14,25%. Dolar kosztował tylko 3,901 zł, to kolejny rekord, od uwolnienia złotego waluta amerykańska tak mało nie kosztowała. Wspólną walutę ceniono na 3,505 zł. Aż do popołudnia obserwowaliśmy dalszy wzrost odchylenia od parytetu, przy czym zmiany nie były już tak szybkie. O 13.00 byliśmy na 14,35%, przy kursach 3,92 zł i 3,48 zł. Potem doszło do lekkiej korekty. Około 15.00 dotarliśmy do 3,923 zł i 3,495 zł, czyli 14,1%. Kończyliśmy jednak wyżej, na 14,25%, przy 3,915 zł i 3,495 zł.
Rynki finansowe bardzo optymistycznie rozpoczęły nowy tydzień. Wciąż widać duże zainteresowanie obligacjami skarbowymi. Ich ceny na rynku wtórnym od początku roku rosną (informacje o cenach żywności przyczyniły się dodatkowo do wzrostu popytu). Wszystko wskazuje na to, że na kurs polskiej waluty ma również wpływ wzmożone zainteresowanie najbliższą środową aukcją. W poniedziałek ministerstwo podało dokładne informacje odnośnie podaży (jak już wcześniej ogłoszono, będą one teraz publikowane na dwa dni przed danym przetargiem). Będzie można nabyć 2,8 mld zł nominału obligacji dwuletnich i 1,9 mld zł nominału obligacji pięcioletnich. Złotego wzmacniają również zakupy na warszawskiej GPW.
Wyniki przetargu będą miały spory wpływ na poziomy w najbliższych dniach. Obok, oczywiście, spotkania przedstawicieli rządu i RPP, które prawdopodobnie odbędzie się w środę. Do środy nie powinno być więc niżej, mało tego - ceny papierów i wartość złotego mogą nawet wzrosnąć. A co potem? Nie wydaje się, aby już koniec tygodnia miał przynieść znaczącą korektę. Nawet jeśli wyniki rozmów nie będą wskazywały na porozumienie, może zwyciężyć czysta spekulacja związana z oczekiwaniem szybkiego, tzn. styczniowego cięcia stóp.
Rynek wspólnej waluty wystartował z 0,8985 USD. Od razu przeważyła podaż. O 13.00 osiągnęliśmy poniedziałkowe minimum, czyli 0,8885 USD - euro straciło więc centa w stosunku do poziomu otwarcia. Potem doszło do odreagowania. Kończyliśmy na 0,8925 USD. Obok psychologicznego odreagowania zeszłotygodniowego hurraoptymistycznego wzrostu do spadku wartości euro przyczyniły się także informacje, że Chiny prawdopodobnie nie zwiększą swoich rezerw w tej walucie.
We wtorek opublikowane zostaną informacje o zamówieniach przedsiębiorstw w USA i w Niemczech.