Według agencji Bloomberga, wpływy ze sprzedaży licencji przekroczyły prawdopodobnie 1 mld euro, podczas gdy spodziewano się kwoty w granicach 850-900 mln euro. Bardziej pesymistyczne prognozy wynikały z przekonania, że przedsiębiorstwa w dalszym ciągu ograniczają wydatki na oprogramowanie. Pamiętano też o wyraźnym zmniejszeniu wpływów w III kwartale.
SAP ocenia, że w skali całego roku przychody wzrosły o ponad 16%, marża operacyjna zaś po odliczeniu nadzwyczajnych pozycji wyniosła 20%, a więc tyle samo, ile w 2000 r. Według skorygowanych w październiku prognoz, spółka spodziewała się wzrostu przychodów o 15% i 20-proc. marży operacyjnej. Wcześniej oczekiwała marży w granicach 21%-22%.
Korekta prognoz wiązała się z załamaniem popytu na oprogramowanie w USA po wrześniowym ataku terrorystycznym na ten kraj. Do tego czasu SAP wyróżniał się w sektorze high-tech wynikami, które były lepsze niż oczekiwali eksperci. Po tragedii z 11 września niemiecki potentat, zresztą podobnie jak jego główni konkurenci, zdecydował się na redukcję kosztów poprzez pierwsze w swej 30-letniej historii znaczne ograniczenie zatrudnienia. Pracę ma utracić 300 osób. Dla porównania, amerykański Oracle zamierza zmniejszyć personel o około 800 osób.
Jak doniosła agencja Reutera, zaledwie dzień przed opublikowaniem wstępnych rezultatów na rynkach finansowych spodziewano się emisji przez SAP obligacji zamiennych, co doprowadziło do spadku ceny jego akcji o 3,8%. Jednak pod wpływem korzystnych wyników tendencja ta odwróciła się i notowania spółki wzrosły prawie o 6%.
Jeżeli chodzi o prognozy na najbliższy czas, SAP zachowuje ostrożność, oceniając negatywnie obecne warunki rynkowe. Zdaniem kierownictwa spółki, jej klienci, wśród których są Agilent Technologies, Rolls-Royce i Eastman Kodak, będą ostrożnie podchodzić do inwestowania w oprogramowanie umożliwiające wykorzystanie internetu.