Reklama

Odpis albo regres bezpośredni

Ministerstwo Finansów chce zaproponować, aby zakłady ubezpieczeń płaciły ryczałt za leczenie każdej ofiary wypadku spowodowanego przez osobę, która wykupiła u nich polisę OC. W zamian zostanie zniesiona górna stawka za to ubezpieczenie i tym samym potencjalni sprawcy będą płacić zdecydowanie więcej za polisę.

Publikacja: 15.01.2002 08:53

Towarzystwa ubezpieczeń majątkowych, sprzedające obowiązkowe polisy OC komunikacyjne, były zaskoczone, gdy w listopadzie ub.r. nowo powołany minister zdrowia Mariusz Łapiński oświadczył, że będą one partycypowały w kosztach leczenia ofiar wypadków drogowych.

Pomysł powstał w związku z niedoborem, jaki ujawnił się w trakcie planowania tegorocznego budżetu Ministerstwa Zdrowia. Mimo że minister Łapiński wytrwale szukał, przesuwając środki z jednej pozycji na drugą, i tak zabrakło mu 600 mln zł. Postanowił więc sięgnąć do kieszeni "bogatych" firm ubezpieczeniowych. Miałyby one odprowadzać 15-17-proc. odpis z zebranych składek z tych polis.

Larum grają

Wymuszona administracyjnymi decyzjami podwyżka stawek spowodowałaby, że liczba osób, które nie wykupują obowiązkowego OC, wzrosłaby dramatycznie (już teraz szacunki mówią, że 5-20% kierowców nie ma OC). Co z tego, że zakup polisy jest obowiązkowy, kiedy Polakom żyje się coraz gorzej i oszczędzają, na czym tylko mogą.

Ubezpieczyciele jednak wysunęli argumenty. Okazało się bowiem, że przy swoich wyliczeniach minister pominął koszty administracyjne, akwizycji, rezerwy techniczno-ubezpieczeniowe, koszty reasekuracji. Summa summarum wyszła strata. A jak strata, to my chętnie się nią podzielimy - zasugerowali ministrowi przedstawiciele środowiska ubezpieczeniowego. Ten jednak twardo bronił swojego stanowiska. Przedstawiciele firm zaczęli mówić więc o tym, że skoro tak, to składkę z ubezpieczenia OC zmniejszymy do jednego złotego i będzie ona sprzedawana w pakietach z odpowiednio droższym ubezpieczeniem Auto Casco.

Reklama
Reklama

To nic, że jeśli taka sytuacja miałaby miejsce, to zapewne zaraz wkroczyłby nadzór ubezpieczeniowy, który bada, czy pobierane składki są adekwatne do ryzyka, jak i wypłaconych odszkodowań. Jeśli okazałoby się, że te relacje są zakłócone, bo np. składka stanowi 1% wypłaconych odszkodowań, to takiemu zakładowi najprawdopodobniej zostałoby cofnięte zezwolenie na prowadzenie działalności w tej grupie ubezpieczeń. Urząd już przed dwoma laty groził niektórym zakładom, że wystąpi do ministra finansów z wnioskiem w tej sprawie. Teraz, gdy stawki byłyby symboliczne, reakcja byłaby natychmiastowa.

Tylko fakty

Co by nie mówić, propozycja ministra zdrowia sprowadza się do nałożenia nowego quasi-podatku na wszystkich właścicieli samochodów. Kolejnej daniny, która w dzisiejszych realiach rozpłynie się w potrzebach finansowych publicznej służby zdrowia. Oczywiście, poza wszelką dyskusją jest fakt, że koszty leczenia ofiar wypadków drogowych stanowią znaczną część kosztów ponoszonych przez kasy chorych.

Liczby są nieubłagane także w stosunku do ubezpieczycieli. Jeszcze kilka lat temu koszty ludzkie stanowiły około 20% wypłaconych odszkodowań z ubezpieczenia OC, dzisiaj jest to już 40%. A w krajach Europy Zachodniej sięgają one około 60%. Jednak zarówno wśród ubezpieczycieli, jak i właścicieli pojazdów ciągle pokutuje przekonanie, że w Polsce z uwagi na powszechne ubezpieczenie zdrowotne, z którego finansowana jest publiczna służba zdrowia, każdy ubezpieczony ma prawo korzystać z jej usług. I słusznie, tylko że w obecnych stawkach nie jest ujęte ryzyko potencjalnych wypłat z tytułu refundacji kosztów leczenia ofiar wypadków.

W cywilizowanych krajach odbywa się to najczęściej w drodze regresu bezpośredniego, czyli szpital wystawia rachunek prywatnej kasie chorych, czy ubezpieczalni, a ta obciąża kosztami sprawcę. Niestety, nasz rynek usług medycznych jest, z punktu widzenia cen, no, może poza stomatologią, zupełnie nieweryfikowalny. W tej sytuacji zaproponowana przez ministra Łapińskiego refundacja kosztów leczenia i rehabilitacji ofiar wypadków drogowych jest niczym innym niż fikcją.Niespodziewana odsiecz

Na szczęście ubezpieczyciele znaleźli niespodziewanie sojusznika. Według nieoficjalnych informacji PARKIETU, w Ministerstwie Finansów trwają prace nad kompromisowym rozwiązaniem. Kierownictwo resortu uznało ponoć racje zakładów, że zaproponowany przez Ministerstwo Zdrowia odpis miałby negatywny wpływ na funkcjonowanie krajowego rynku ubezpieczeń i przełożyłby się nieuchronnie na podwyżkę stawek, obciążając całą populację.

Reklama
Reklama

Według wstępnego projektu, zakładom ubezpieczeń, w miejsce powszechnego odpisu zostanie najprawdopodobniej zaproponowany regres w formie ryczałtu, który płaciłyby za każdą ofiarę. Dokument jest obecnie w fazie konsultacji międzyresortowych i jeśli rząd zaakceptuje propozycje ministerstwa, w niedługim czasie zostanie zmienione rozporządzenie wyznaczające górną stawkę w ubezpieczeniu OC (obecnie 160%). Dzięki takiemu rozwiązaniu zakłady będą mogły obciążać większą składką sprawców wypadków.

Dlaczego w formie ryczałtu, a nie pełnego regresu? Dlatego, że nawet w ramach kas chorych istnieją znaczne różnice w cenie zakontraktowanych usług, a ryczałt daje gwarancję, że zakłady ubezpieczeń nie zostaną puszczone z torbami. Proponowane przez resort finansów rozwiązania wzorują się na obowiązujących w Stanach Zjednoczonych. Okazuje się, że istnieje tam znaczna grupa osób, które nie jeżdżą samochodami, gdyż składka, jaką przyszłoby im zapłacić, jest bardzo wysoka, właśnie z uwagi na ich zachowania w przeszłości.

Według projektu, środki uzyskane z regresu otrzymają placówki, które rzeczywiście leczą ofiary wypadków (np. na tzw. zakopiance 50% wypadków powodują kierowcy z Warszawy, a ofiary leczy szpital w Rabce bądź Zakopanem). Czyżby wilk syty i owca cała?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama