"Złoty osłabł do 9,4 proc. powyżej parytetu sprzed upłynnienia kursu, wobec 10,2 proc. w środę. Taki słaby był ostatnio w połowie listopada" - powiedział Zuber. Czwartkowym minimum było 9,2 proc., przy kursie 4,17 zł za dolara i 3,68 zł za euro. "Rynek w dalszym ciągu jest bardzo nerwowy i złoty słabnie. Jeszcze przed dwoma tygodniami nikt nie prognozował takich kursów, jakie mamy obecnie, a w gospodarce od tego czasu niewiele się zmieniło" - powiedział PAP Marcin Bilbin, analityk Banku Handlowego. "Dwa tygodnie temu złoty był jeszcze jedną z ulubionych walut, na rynku panował optymizm i oczekiwanie na umacnianie się złotego" - dodał. W opinii Bilbina, największy wpływ na obecne zachowanie inwestorów na rynku mają emocje. "Nic nie zapowiadało gwałtownego osłabienia złotego. Tymczasem inwestorzy skracają swoje pozycje w naszej walucie i dlatego walczymy z poziomem 4,17 zł wobec dolara. Następnym poziomem wsparcia jest już 4,20" - powiedział Bilbin. Analityk BPH PBK uważa, że na rynku zarysował się trend spadkowy. "Na razie nie widać czynników, które mogłyby ten spadek przyhamować. Być może w przyszłym tygodniu dojdzie jeszcze do jakiegoś odbicia, ale jeśli RPP obniży stopy na swoim styczniowym posiedzeniu, to początek lutego znowu może oznaczać osłabienie złotego" - powiedział Zuber. "Nie chce mi się wierzyć w dalsze osłabianie złotego, ale rynek zachowuje się nerwowo i wszystko może się zdarzyć. Dlatego ciężko jest prognozować, co będzie działo się dalej" - dodał Bilbin. W piątek GUS opublikuje dane o wielkości i dynamice cen produkcji przemysłowej w grudniu. Jednak analitycy nie spodziewają się, żeby te dane wpłynęły na kurs złotego.(PAP)