Nie da się ukryć, iż stały dopływ środków z ZUS-u, nawet jeśli z reguły jest mniejszy od tego, co obiecuje w budżecie rząd, powoduje, iż fundusze są w stanie podtrzymać słabnący rynek. Pod warunkiem, że tylko chcą - warto pamiętać, iż dokuczliwa bessa, która trwała od wiosny 2000 r. na warszawskiej giełdzie, miała miejsce mimo faktu, iż fundusze rosły w siłę, a ich portfele powiększały się o coraz to nowe walory. Z drugiej strony owa bessa zapewne spowodowała, iż w portfelach OFE znalazło się sporo akcji największych spółek z warszawskiego rynku, które można było dzięki przecenie kupić taniej. I teraz rzeczywiście OFE są w stanie zdecydować o kierunku, w którym podąży główny indeks, WIG20, a więc i cały rynek.
Lepiej nie walczyć
z rynkiem
Na koniec ubiegłego roku wartość należących do OFE akcji spółek, które wchodzą w skład WIG20, stanowiła aż 74,2% portfela akcyjnego. Owa koncentracja na największych spółkach wynika - jak twierdzą zarządzający - z dwóch przyczyn: płynności oraz niechęci do podążania wbrew rynkowi.
Płynność umożliwia funduszom wchodzenie lub wychodzenie z inwestycji bez zwracania na siebie uwagi i zbijania kursu. W przypadku małych spółek, gdzie kilka milionów złotych stanowi istotną część kapitalizacji, ruchy funduszy byłyby bardzo widoczne. Poza tym, owe kilka milionów złotych czasami wyczerpuje limity inwestycyjne, które zakazują OFE posiadania więcej niż 10% papierów danej emisji, czyli - w przypadku spółek - nie więcej niż 10% akcji. O tak dużym zaangażowaniu należy poinformować, a inwestorzy na pewno zauważą taką wiadomość i później będą bardzo czujni, czy przypadkiem fundusz nie zmienia swojego udziału. Poza tym sprzedaż tak dużego pakietu w przypadku niewielkich spółek o małej płynności jest bardzo trudna. Tymczasem zyski są niewielkie - nawet ogromna zmiana wartości akcji takich firm ma niewielki wpływ na wycenę jednostki, bo i niewielki jest odsetek aktywów funduszu, jaki został zaangażowany.
Co innego w przypadku dużych firm. Dlatego tak chętnie OFE kupują akcje PKN (wartość inwestycji w tę spółkę sięgnęła 698 mln zł, czyli ponad 13% portfela akcyjnego wszystkich funduszy), TP SA (607 mln zł, prawie 11,4%) czy Pekao (470 mln zł, 8,83%). Przy takim odsetku zaangażowanych aktywów, który jednak nie wymaga od OFE ani przekraczania progu 5% kapitału akcyjnego, ani tym bardziej nie wyczerpuje możliwości inwestowania w te spółki, zmiana wartości akcji ma wyraźny wpływ na jednostki.Spółki z WIG20 mają jednak znaczący udział w innym indeksie, WIG-u, który odzwierciedla obraz całego rynku. Ich łączna waga w WIG-u sięga ponad 67%. W tej sytuacji zarządzający najchętniej kupują akcje dużych spółek, żeby - zgodnie z maksymą - nie walczyć z rynkiem. Bo to w przypadku funduszy emerytalnych może być bardzo kosztowne. Przekonali się o tym zarządzający Bankowym, którzy na przełomie 1999 i 2000 r. sporo zainwestowali w akcje spółek nowych technologii i potem patrzyli, jak ich ceny spadają, ciągnąc za sobą jednostkę. Skończyło się to już dwukrotną dopłatą, a nie wiadomo, czy za tamten błąd nie trzeba będzie zapłacić raz jeszcze.