Obroty wynoszą nieco ponad 80 mln zł, więc zanosi się na to, że będą najniższe w styczniu.

W piątek pisałem o tym, że zniżka była wynikiem wycofania się popytu, a nie wzmożonej aktywności sprzedających. Zastanawiałem się, na ile ten stan będzie trwały. Dziś sesja przebiega prawie identycznie, jak w piątek - rynek opada bardziej pod własnym ciężarem, niż ze względu na presję sprzedających. Ale dla posiadaczy akcji to mała pociecha, bo czy obroty są duże, czy małe to akcje tracą na wartości. Na razie niewiele, ale jeśli taki stan utrzyma się przez następne dni, to podaż może przycisnąć i przecena będzie znacznie większa. Obserwowana obecnie wstrzemięźliwość kupujących jest najwyraźniej związana z sytuacją na zagranicznych giełdach. Sytuacja tam pogorszyła się na tyle, że grozi to przełamaniem ważnych wsparć. Póki to się nie stanie można sądzić, że podaż na naszym rynku będzie umiarkowana i raczej nie doprowadzi do silnej przeceny. Trzeba się jednak liczyć z tym, że wsparcia w USA mogą zostać przełamane bardzo szybko, a to przyspieszyłoby bieg zdarzeń u nas.

Negatywne wrażenie sprawiają dzisiejsze notowania ComArchu. Kurs spada o ponad 3% do 50,20 zł, czyli wraca poniżej listopadowego szczytu. Już drugi dzień tworzy się długa czarna świeca, a wolumen jest duży (choć w połowie wynika z trzech dużych transakcji). Od strony analizy technicznej jest to zły prognostyk na przyszłość. Zamknięcie poniżej 51 zł należy traktować jako krótkoterminowy sygnał sprzedaży i zapowiedź testowania wzrostowej linii, prowadzonej po dołkach z października i grudnia ub.r. Przebiega ona teraz na wysokości 45 zł. Na ten walor, oprócz PKN-u, warto zwrócić uwagę po zakończeniu sesji, bo może to być zwiastun tego, w jakim kierunku podążą inne spółki.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu