Przyczyn tak mocnej obrony było kilka. Po pierwsze, cały wczorajszy spadek dokonywał się przy bardzo małych obrotach, co zwykle wskazuje na korekcyjny charakter ruchu. Po drugie, w okolicy minimów przebiegała 55-godzinna średnia krocząca, której już wielokrotnie udało się zatrzymać ruch cen. I wreszcie trzecim powodem, chyba najpoważniejszym, wydaje się bliskość poziomu dolnego ograniczenia trójkąta prostokątnego. Jak wiadomo, wybicie się z tej formacji dołem dałoby podaży poważny argument do ataku. Do tego popyt nie chciał dopuścić. Prawdę mówiąc, wybicie na wczorajszej sesji byłoby trudne. W momencie gdy ceny znalazły się w okolicy minimum, widać było, że podaż odpuściła. Duża liczba otwartych pozycji zaczęła maleć, co mogło wskazywać, że nie przybywało chętnych do otwierania krótkich pozycji, a ci, którzy byli ich właścicielami, postanowili wyjść z rynku. Po krótkiej chwili wahania popyt zaatakował, czego kulminację obserwowaliśmy podczas końcowego fixingu. Średnia nadal rośnie, trójkąt nadal ogranicza ruchy cen. Nie pozostaje nic innego, jak być lekkim optymistą i liczyć, że jednak wybicie nastąpi górą.