Reklama

Dzielenie skóry po Enronie

Enron legł w gruzach, a zgliszcza penetrują liczne komisje Kongresu, przedstawiciele sądu, komisja papierów wartościowych i giełd, a także FBI. Próbują dokopać się prawdy o byłej siódmej korporacji, jej związkach ze sprawnie obsługującym niszczarki dokumentów, pozornie zewnętrznym audytorem Andersenem i amerykańskim rynku kapitałowym jako całości. W końcu do katastrofy doszło pod okiem instytucji czuwających nad czystością gry, przestrzeganiem standardów uznawanych za najlepsze na świecie.

Publikacja: 24.01.2002 07:48

Prezydent George W. Bush uważa, że waszyngtońska administracja, czyli jego współpracownicy, właściwie radzą sobie z problemem Enrona, upadłego potentata na rynku handlu energią, największego sponsora kampanii wyborczej obecnego lokatora Białego Domu, współautora zasad deregulacji rynku energii. Przedstawiciele rządu, mimo długu wdzięczności, nie pomogli Enronowi.

Bush wyraził oburzenie z powodu potraktowania pracowników tej korporacji, którzy stracili miejsca pracy i akcjonariuszy, wśród których, jak przyznał, do 4 grudnia znajdowała się jego teściowa Jenna Welch. Mama pierwszej damy USA 21 września 1999 r. kupiła 200 papierów po 40,90 USD. Sprzedała je po 42 centy za sztukę dwa dni po ogłoszeniu przez Enrona bankructwa. Prezes Enrona Kenneth Lay na szczęście musiał wcześniej spłacić kredyt i zarobił parę milionów.

Wprawdzie skala orientacji prezydenta w problemach Enrona jest sprawą otwartą, ale wiadomo, że jego niektórzy bliscy współpracownicy byli informowani przez kierownictwo Enrona o narastających problemach firmy. Kenneth Lay prosił nawet o interwencję w agencji ratingowej planującej obniżkę wiarygodności kredytowej jego korporacji.

Katastrofa Enrona mimo wszystko przyszła nagle, a jej katalizatorem było ujawnienie przez spółkę gigantycznego zadłużenia ukrywanego dotąd w księgach spółek partnerskich. Menedżerowie Enrona, znani z agresywnych praktyk księgowych, tworzyli je w oszałamiającym tempie, a na każdych 5 zatrudnionych tej korporacji przypadała jedna taka firma, najczęściej zarejestrowana w raju podatkowym.

Postępowanie menedżmentu Enrona, jak się okazuje, nie było niczym niezwykłym, bo z dobrodziejstw amerykańskich standardów księgowych korzysta wiele firm. Takie mozliwości stwarzają przepisy o jednostkach specjalnego przeznaczenia (special purpose entity). Organizująca je korporacja nie musi ich wyników konsolidować w swoich księgach, jeśli pozyska niezależnego od siebie partnera, który obejmie zaledwie 3% udziałów.

Reklama
Reklama

Jednym z powodów lokowania zadłużenia w firmach partnerskich jest przymus wykazywania jak najlepszych wyników windujących kurs akcji, co ma związek z popularnością wynagradzania menedżmentu korporacji walorami spółek, którymi kierują.

Niektórzy twierdzą, że tego rodzaju praktyki nie byłyby możliwe, gdyby w Stanach stosowano międzynarodowe standardy rachunkowości. Na razie jednak wzorcem są amerykańskie.

Co wyłoni się z popiołów Enrona, jeszcze nie wiadomo. Z pewnością nie Feniks. Być może będą to tylko półśrodki w postaci bardziej rygorystycznego nadzoru nad firmami audytorskimi. Jedno jest pewne, zwycięzcami będą prawnicy, bankowcy inwestycyjni i księgowi. Ci, jak to określił, "Business Week", biznesowi grabarze do podziału mają 300 mln USD.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama