Reklama

Szef Enrona zmuszony do dymisji

Wreszcie kredytodawcy doszli do głosu i zmusili do dymisji Kennetha Laya (na fot.), szefa Enrona. Spółka jest im winna 40 mld USD i walczą o odzyskanie jak największej części wierzytelności. UBS wprawdzie postanowił kupić firmę Enrona handlującą energią, ale zapłaci dopiero pieniędzmi z jej przyszłych zysków.

Publikacja: 25.01.2002 08:58

Lay założył Enron w 1985 r. na bazie dwóch firm z branży gazowej (InterNorth i Houston Natural Gas). Spółka była wówczas warta 6 mld USD. W roku ubiegłym, w szczytowym okresie, wyceniano ją na 60 mld USD, a w ciągu dwóch miesięcy papierowa góra pieniędzy wyparowała. Okazało się, że w spółkach partnerskich ukrywano dług, a zyski przez 4 lata zawyżono o 586 mln USD. W Enronie i Andersenie, zewnęrznym audytorze, w ruch puszczono niszczarki dokumentów.

Kenneth Lay odchodzi z najwyższych stanowisk w Enronie, prezesa i dyrektora generalnego, ale pozostanie w zarządzie. Nie będzie jednak na liście płac. Przez osiem lat jako szef firmy zarabiał 31,5 mln USD rocznie, wzbogacił się też na opcjach. W ubiegłym roku dwa razy dziennie handlował tymi instrumentami, a do 21 sierpnia zarobił na tym 26 mln USD. Na wykonaniu opcji zyskał w 2001 r. 123 mln USD, w 1999 r. zaś 44 mln USD.

Wprawdzie fotel opuszcza z bardziej niż wypchanymi kieszeniami, ale też z bagażem grożących mu przesłuchań i procesów sądowych. Być może zdoła uniknąć konsekwnecji, gdyż podobnie jak inni menedżerowie Enrona jest od strony prawnej dobrze zabezpieczony. Jego sytuację może jednak zmienić oskarżenie o bardzo poważne malwersacje i fałszerstwa.

Jego rola w tym największym bankructwie w historii Stanów Zjednoczonych ma zostać wyjaśniona w toku licznych przesłuchań i dochodzeń prowadzonych przez rozmaite gremia.

Przez pewien czas Lay utrzymywał, że jego wiedza na temat skomplikowanych i ryzykownych transakcji przeprowadzanych przez innych menedżerów firmy była ograniczona i nie zdawał sobie sprawy z narastająych zagrożeń, ale niedawno wśród dokumentów zarekwirowanych na potrzeby kongresowego dochodzenia znaleziono adresowane do niego pismo z sierpnia ubiegłego roku. Jego autorka ostrzegała prezesa przed nadchodzącą katastrofą.

Reklama
Reklama

- Chcę aby Enron przetrwał - zapewnia Lay w upublicznionym oświadczeniu. Do tego, jego zdaniem, potrzebna jest osoba mogąca w 100% skoncentrować się na przeorganizowaniu firmy. On nie może, bo jego uwagę absorbują liczne dochodzenia i przesłuchania.

Do momentu znalezienia właściwego człowieka Enronem, chronionym przez postaniowienia 11 rozdziału prawa upadłościowego, kierować mają odpowiedzialny za finanse Jeff McMahon oraz Stan Horton, kierujący spółką Enron Global Services.

- Stał się nieobecnym gospodarzem, figurantem, który los firmy pozostawił w rękach menedżerów, nie zadajac im pytań, dopóki płynęły zyski - tak podsumował Laya James Alexander, były konsultant Enrona, który robił z nim interesy, kiedy były szef tej spółki pracował w banku Drexel Burnham Lambert, znanym z przekrętów na rynku obligacji śmieciowych.

Lay był szczodrym sponsorem kampanii wyborczej George`a W. Busha. Prezydent mówił o nim Kenny Boy. Aż do momentu, kiedy musiał wyrazić oburzenie z powodu potraktowania przez menedżment Enrona pracowników i akcjonariuszy. Samuel Culbert, profesor z uniwersytetu kalifornijskiego, uważa, że Lay to klasyczny przykład faceta, który udaje, że to, co robi, jest dobre dla każdego pracownika firmy, ale popełnia błędy godzące we wszystkich.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama