Na początku tego roku władze w Pradze zdecydowały się na odwołanie przetargu na przejęcie 67,6% walorów tej spółki, uznając ówczesne oferty złożone przez Electricite de France (EdF) i włoski Enel za niewystarczające, ponieważ nie przekraczały minimalnej wymaganej ceny - 200 mld koron (5,5 mld USD). - To, że znalazły się inne firmy, które nie brały udziału w poprzednim przetargu, świadczy o tym, że posunięcie czeskiego rządu było dobre i teraz może on liczyć na wyższą cenę - ocenił, w rozmowie z Bloombergiem Roman Cenek, analityk z praskiego biura Atlantik Financial Markets.