Interpretacja wykresu futures na WIG20 jest obecnie dość trudna. Z jednej strony ostatni spadek możemy traktować jako ruch powrotny do przełamanej niedawno głównej linii bessy, z drugiej siła przeceny oraz wysokość powstałej dwa dni temu czarnej świecy może zapowiadać głębszą korektę. Ta natomiast, jeżeli miałaby nastąpić, to doprowadzi najprawdopodobniej do powrotu poniżej wspomnianej już głównej linii bessy, co raczej trzeba będzie interpretować jako początek nowego trendu spadkowego, a nie jako korektę trendu wzrostowego. Najlepszym więc rozwiązaniem jest obecnie obserwowanie rynku z boku. Za sygnał kupa będzie można uznać dopiero przebicie ostatniego maksimum na 1465 pkt. Wtedy dość prawdopodobna będzie zwyżka w okolice 1600 pkt. Na krótkie pozycje pora będzie, gdy kontrakt spadnie poniżej 1390 pkt. W takim wypadku realny będzie spadek do linii obecnego trendu wzrostowego, czyli do 1300 pkt.

Wykresy wskaźników technicznych skłaniają do stwierdzenia, że większe szanse ma scenariusz zapowiadający spadki. Najgorzej oczywiście wyglądają oscylatory. Te już od około dwóch tygodni negatywnymi dywergencjami sugerowały wypalanie się siły popytu. Ostatecznie pojawiły się na nich sygnały sprzedaży. Wskaźniki trendu takie jak MACD czy system kierunkowy wprawdzie cały czas kreślą strefy byka, ale pojawiły się na nich poważne sygnały ostrzegawcze zapowiadające zwrot na rynku.