Rano za USD płacono 4,12 zł, za euro 3,55 zł, odpowiadało to 11,4% powyżej starego parytetu. Przez pierwszą godzinę niewiele się działo. Dopiero około 10.00 przeważył popyt i po 30 minutach byliśmy na 11,8%. Dolar potaniał o 2 grosze, wspólna waluta o 1,5 grosza. Poziom 4,10 na rynku USD/zł został obroniony, odbiliśmy się od niego, taniało natomiast dalej euro. O 11.00 kursy wynosiły 4,105 i 3,53, wciąż byliśmy na 11,8%. Wtedy cena dolara się ustabilizowała, wspólna waluta zaś zaczęła powoli odrabiać straty. Po 2,5 godziny byliśmy na 4,105 i 3,54, co oznaczało nieznaczny realny spadek wartości złotego. "Odchyłka" wynosiła bowiem 11,7%. Koniec dnia przyniósł nieco silniejszą korektę. O 17.00 dolara ceniono na 4,12 zł, euro na 3,548 zł, było to 11,45%.

Bogusław Grabowski, członek RPP, powiedział wczoraj, że oczekiwania na obniżkę stóp o 300 pb w ciągu trzech miesięcy są zdecydowanie przesadzone. Rynki rzeczywiście oczekują spadku o 300 pb (niektórzy analitycy mówią nawet o 350 pb) w okresie styczeń - marzec, ale mimo to ta wypowiedź nie wywołała reakcji. Po pierwsze dlatego, że nie podważa obniżki stóp dzisiaj (co będzie potem to już inna kwestia), po drugie B. Grabowski od dawna uważany jest przez inwestorów za przeciwnika cięć stóp i w tym sensie jego deklaracja nie jest niczym nowym. Pamiętajmy, że ostatnie decyzje Rady były podejmowane w stosunku 5 do 5 (przeważał głos szefa NBP Leszka Balcerowicza).

Wczoraj rząd przyjął program mający pobudzić gospodarkę. Na razie poznaliśmy ważniejsze założenia. Poza tym premier uzależnił powodzenie programu od decyzji RPP, co nie wróży zakopania topora wojennego między rządem a Radą. Czekamy na szczegóły planu.

Rano za euro płacono 0,8615 USD. O 10.30 było nawet 0,8630, wtedy przeważyła jednak podaż i godzinę później wylądowaliśmy na 0,8595. Potem wspólna waluta zaczęła powoli odrabiać straty. Kończyliśmy na 0,8615.

We wtorek kurs euro ponownie spadł poniżej 0,86. Dolar jest mocny, inwestorzy wierzą w rychłe odrodzenie najważniejszej gospodarki świata. Z całą pewnością największy wpływ na ich zdanie miał Alan Greenspan. Na razie wygląda na to, że szef Fed znowu się nie myli. Wtorkowe dane były bowiem nadspodziewanie dobre. Zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły o 2% (prognozy mówiły o 1,4%, poprzednio był spadek o 4,8%), wskaźnik optymizmu Consumer Confidence osiągnął natomiast 97,3 punktu (prognoza 96, poprzednio 93,7). Nikt już nie oczekuje obniżki stóp na dzisiejszym posiedzeniu Fed.