Projekt nowelizacji tej ustawy, który zakłada m.in. rozszerzenie zadań NBP oraz zwiększenie z 9 do 15 liczby członków RPP, złożyły w Sejmie PSL i UP. "Jest mniej więcej pół na pół argumentów za i argumentów przeciw" - powiedział Miller. "Argumentem za może być to, że skład RPP został wyznaczony przez poprzednią większość parlamentarną. Cztery osoby zostały rekomendowane przez AWS, a dwie przez UW. Obydwa te ugrupowania poniosły klęskę wyborczą i program tych ugrupowań nie znalazł uznania w oczach Polaków" - podkreślił premier. Dodał, że "jest pytanie, czy reprezentanci tych ugrupowań w RPP nie są zbyt mocno związani z ideą tamtych programów gospodarczych, które poniosły klęskę". "Jak słucham niektórych wypowiedzi niektórych z nich, odnoszę wrażenie, że są zbyt mocno związani" - podkreślił. "Pan Leszek Balcerowicz nie może być uważany tylko za ekonomistę. Jest to były szef partii politycznej i to partii, która poniosła klęskę w wyborach" - powiedział premier. Dodał jednak, że "dzisiaj Balcerowicz jest prezesem NBP, z którym rząd musi współpracować". Miller podał też argument, który jego zdaniem przemawia przeciwko nowelizacji ustawy. Powiedział, że zmiany w ustawie "mogłyby być uznane za próbę ograniczenia autonomii banku (centralnego)". Odnosząc się do ubiegłotygodniowego głosowania w sprawie wyborów samorządowych, w którym PSL, wbrew koalicyjnym ustaleniom, zagłosował przeciwko czerwcowemu terminowi wyborów oraz przeciwko zmianie metody przeliczania głosów na mandaty z d'Hondta na St.Lague'a, premier powiedział, że to "jeszcze nie zdrada". "Nie lubię zdrad, ale czasami je wybaczam" - oświadczył. "Proces legislacyjny jest w toku, jeszcze jest posiedzenie Senatu, jestem przekonany, że Senat przyjmie poprawkę, która szłaby w kierunku wiosennego terminu wyborów i jeszcze jest głosowanie nad tą poprawką w Sejmie. Cierpliwości, efekt finalny będzie za kilkanaście dni" - podkreślił. (PAP)