Nasi internetowi gracze, którzy wzięli udział w głosowaniu w Strategii Internautów, dostępnej na portalu www.parkiet.com, zaprzeczyli tezie, że rynek się nie uczy. Gracze wyciągnęli wnioski z poprzedniego głosowania, w którym próbowali złapać górkę. Wynik wtedy był marny, ale tak to zwykle jest, gdy się ma ochotę łapać ekstrema.
Na ten tydzień w wyniku głosowania internauci wybrali kierunek zgodny z dotychczasowym trendem, w jakim poruszał się rynek, czyli długie pozycje. Jeden klaps wystarczył, by nauczyć głosujących trzymania się trendu. Pech jednak chciał, że w tym tygodniu rynek miał kaprys wykonania ruchu przeciwnego do panującego od trzech miesięcy trendu. Po raz kolejny internauci zanotowali stratę na swojej pozycji. Wyniosła ona 41 pkt. na jednym kontrakcie, a że otwarte były dwie pozycje, strata w punktach wyniosła 82 pkt. Powiększyła ona ujemny wynik z poprzedniego tygodnia do -166 pkt.
W tym tygodniu także i nasza "małpa" nie przyniosła zysku. Zasady otwierania pozycji, opisane tydzień temu, określiły, iż należało dokonać zakupu dwóch kontraktów, czyli pozycja identyczna jak internautów. Także i w tym przypadku transakcja przyniosła stratę. Trzeba jednak zauważyć, że ogólna strata po dwóch tygodniach trwania zabawy wynosi "tylko" 38 pkt. Różnica w wynikach obu strategii jest skutkiem zysku 44 pkt., osiągniętego przez naszą małpę w ubiegłym tygodniu.
Tym razem głosujący nie mogą mieć do siebie pretensji. Zagranie było jak najbardziej słuszne. Trzymanie się trendu jest jedną z ważniejszych zasad, jakimi powinni się kierować inwestorzy. Jest ona szczególnie istotna w przypadku transakcji zawieranych na kilka dni, a przecież z takimi mamy obecnie do czynienia. Chciałem jednak zwrócić uwagę na inny fakt. Głosujący wykazują wielką chęć do podejmowania dużego ryzyka. Po raz drugi w wyniku ich decyzji została zawarta transakcja na dwóch kontraktach. Podejrzewam, że gdyby były opcje umożliwiające otwarcie większych pozycji, np. 5 sztuk, byłyby wykorzystywane. Po dwóch tygodniach zabawy inwestorzy pozbyli się 166 pkt. (83 pkt. na kontrakt). Po przeliczeniu na złote wychodzi z tego spora kwota. Takie podejście do inwestycji, gdzie zajmuje się pozycje w wielkości "ile fabryka dała", jest często stosowane przez początkujących graczy. Główną przesłanką takiego postępowania jest chęć osiągnięcia szybkiego zysku. Inwestor, mając 5000 zł, zajmuje pozycje na kilku kontraktach z nadzieją na szybkie podwojenie tej sumy. Czy nie jest to możliwe? Oczywiście, że jest. Wystarczy tylko wybrać odpowiednią stronę rynku. Wydaje się to takie proste. Często jednak zapomina się o ryzyku podjęcia błędnej decyzji. Takie decyzje się trafiają. Jednym częściej, a innym rzadziej, ale się trafiają. Inwestowanie na giełdzie jest nieodłącznie związane ze stratami. Nie ma ludzi ani systemów nieomylnych. Ważne jest jednak, w jaki sposób każdy z inwestujących radzi sobie z tymi stratami. Nie można pozwolić, by takie wpadki znacząco wpłynęły na nasz stan posiadania. Ważnymi narzędziami, które mają pomóc w zapobieżeniu takim sytuacjom, są zlecenia stop oraz zarządzanie wielkością zajmowanej pozycji. Temat ten jest na tyle obszerny, że można mu poświecić kilka artykułów. Ogólnie chodzi o to, by wielkość zajmowanej pozycji nie narażała nas na szybkie wypadnięcie z rynku w razie podjęcia kilku błędnych decyzji. Nie będziemy wtedy mieli szans na "odegranie się". Nie zawsze więc istnieją przesłanki, by zajmować dużą pozycję, a zwłaszcza, gdy obarczona ona jest sporym ryzykiem niepowodzenia, jak miało to miejsce w ubiegłym tygodniu.Warto zauważyć, że te i tak słabe wyniki mogłyby być jeszcze gorsze. Zlecenia "stop" zostały uruchomione na poziomie 1411 pkt. Przypomnijmy jednak, że kontrakty osiągnęły w tym tygodniu minimum na poziomie 1371 pkt. Gdyby zlecenia "stop" nie były wykorzystywane, pozycje zostałyby zamknięte w piątek na poziomie 1390 pkt. Spowodowałoby to zwiększenie straty z tego tygodnia o 50%, czyli do 62 pkt. To jest właśnie wymierny skutek używania zabezpieczeń przed nadmiernymi stratami. Wprawdzie użycie zlecenia "stop" może pozbawić części zysków lub "sztucznie" zwiększyć straty (gdyby np. w piątek zamknięcie notowań dokonało się na 1430 pkt., można by uznać, że użycie zlecenia stop było niekorzystne). Jest to jednak złudna perspektywa. Dzięki zleceniom "stop" inwestor zna wielkość największej straty, jaką może ponieść w wyniku podjęcia decyzji inwestycyjnej. To najważniejsza informacja, którą chce mieć inwestor, gdyż to ona determinuje wielkość pozycji, jaka ma być w ramach tej transakcji otwarta. Zajmowanie długiej pozycji było w ubiegłym tygodniu słuszne, jednak wielkość pozycji wydaje się zbyt duża. Gry z trendem trzeba się uczyć w trakcie jego trwania, a nie w sytuacji, gdy wykazywał on oznaki słabości. Ci, którzy trzymali się trendu, mogą obecnie tracić punkty, które wcześniej zarobili. Stosujący zasadę trzymania się trendu, dopiero w jego ostatniej fazie będą ponosić straty. Warto więc konsekwentnie stosować wybrane strategie, a w dłuższym terminie na pewno przyniesie to zysk.