Artykuł red. nacz. PARKIETU Łukasza Kwietnia pt. "Sama KPWiG to za mało, czyli o konstrukcji bata na przestępstwa giełdowe" (PARKIET 30.01.2002 r.), w którym pisał: "Czas najwyższy zastanowić się, jak zreorganizować nadzór nad rynkiem finansowym i kapitałowym? Może wzmocnić kompetencje i techniczno--organizacyjne możliwości Komisji? W sytuacji, w której proces karania winnych utyka gdzieś między Komisją a celą dla winnego (czy komornikiem...), warto rozważyć zaryzykowanie zwiększenia uprawnień KPWiG. I zobaczyć, jak to będzie działało" to być może zapowiedź zmiany podejścia do niezwykle skomplikowanej i drażliwej kwestii przestępstw na rynku kapitałowym. Na pewno trzeba dyskutować, ale nie na zasadzie prostego kojarzenia faktów i pogoni za tanią sensacją, bo to trochę za mało. Warto podjąć próbę budowy wspólnego frontu osób i instytucji zainteresowanych czystością naszego rynku giełdowego - jest o co walczyć, a sama KPWiG to za mało.
Ostatnio do grona "widzących" dołączył Cezary Mech, prezes UNFE. W połowie stycznia br. na łamach Parkietu poinformował opinię publiczną o liczbie przekrętów na warszawskiej giełdzie, które odkrył kierowany przez niego urząd - 2500 przypadków manipulacji, 150 przypadków wykorzystania w obrocie informacji poufnych! Wszystkie związane z działalnością OFE tylko w 2001 roku. Po zapoznaniu się z takimi rewelacjami każdy uczciwy gracz poważnie zastanowi się nad inwestycjami na naszej giełdzie. Skoro profesjonalni inwestorzy, którzy są pod szczególnym nadzorem specjalnie do tego celu powołanego urzędu, działają w taki sposób na rynku publicznym - to lepiej nie pytać o pozostałych. Po prostu: JWP
- co zresztą było do okazania...
Fakty medialne
Nie chciałbym na łamach prasy toczyć sporów na temat zasad współpracy instytucji sprawujących nadzór nad poszczególnymi segmentami rynku finansowego, ale postawiono mnie przed faktami medialnymi, które nie powinny moim zdaniem mieć miejsca. Zatem pozwolę sobie na krótki komentarz odnośnie do tego zdarzenia.