Reklama

JWP... czyli jeden wielki przekręt...

JWP... czyli jeden wielki przekręt... Czytając styczniowe numery Parkietu, można dojść do refleksji, że w zasadzie za całe zło na naszym rynku kapitałowym odpowiada KPWiG. Nasz rynek kapitałowy to jeden wielki przekręt - wszyscy to "widzą": inwestorzy (mali i duzi), analitycy, maklerzy, doradcy, oczywiście dziennikarze - wszyscy oprócz KPWiG! Czy to nie jest czasami podejrzane!?

Publikacja: 02.02.2002 08:46

Artykuł red. nacz. PARKIETU Łukasza Kwietnia pt. "Sama KPWiG to za mało, czyli o konstrukcji bata na przestępstwa giełdowe" (PARKIET 30.01.2002 r.), w którym pisał: "Czas najwyższy zastanowić się, jak zreorganizować nadzór nad rynkiem finansowym i kapitałowym? Może wzmocnić kompetencje i techniczno--organizacyjne możliwości Komisji? W sytuacji, w której proces karania winnych utyka gdzieś między Komisją a celą dla winnego (czy komornikiem...), warto rozważyć zaryzykowanie zwiększenia uprawnień KPWiG. I zobaczyć, jak to będzie działało" to być może zapowiedź zmiany podejścia do niezwykle skomplikowanej i drażliwej kwestii przestępstw na rynku kapitałowym. Na pewno trzeba dyskutować, ale nie na zasadzie prostego kojarzenia faktów i pogoni za tanią sensacją, bo to trochę za mało. Warto podjąć próbę budowy wspólnego frontu osób i instytucji zainteresowanych czystością naszego rynku giełdowego - jest o co walczyć, a sama KPWiG to za mało.

Ostatnio do grona "widzących" dołączył Cezary Mech, prezes UNFE. W połowie stycznia br. na łamach Parkietu poinformował opinię publiczną o liczbie przekrętów na warszawskiej giełdzie, które odkrył kierowany przez niego urząd - 2500 przypadków manipulacji, 150 przypadków wykorzystania w obrocie informacji poufnych! Wszystkie związane z działalnością OFE tylko w 2001 roku. Po zapoznaniu się z takimi rewelacjami każdy uczciwy gracz poważnie zastanowi się nad inwestycjami na naszej giełdzie. Skoro profesjonalni inwestorzy, którzy są pod szczególnym nadzorem specjalnie do tego celu powołanego urzędu, działają w taki sposób na rynku publicznym - to lepiej nie pytać o pozostałych. Po prostu: JWP

- co zresztą było do okazania...

Fakty medialne

Nie chciałbym na łamach prasy toczyć sporów na temat zasad współpracy instytucji sprawujących nadzór nad poszczególnymi segmentami rynku finansowego, ale postawiono mnie przed faktami medialnymi, które nie powinny moim zdaniem mieć miejsca. Zatem pozwolę sobie na krótki komentarz odnośnie do tego zdarzenia.

Reklama
Reklama

Przekazując publicznie powyższe informacje prezes Mech złamał podstawową zasadę, iż nie informuje się podmiotów nadzorowanych o toczących się przeciwko nim postępowaniach wyjaśniających - zwłaszcza w tak delikatnych sprawach jak manipulacja czy wykorzystywanie informacji poufnych. Przygotowanie materiału dowodowego w powyższych przypadkach jest niezwykle żmudne i czasochłonne - wymaga też zakrojonych na szeroką skalę działań operacyjnych, m.in. zbudowania mapy powiązań personalnych pomiędzy osobami podejrzanymi, identyfikacji tzw. ściemniaczy (osób wykorzystywanych przez właściwych sprawców do ukrycia swojej działalności), zbadania przepływów pieniężnych etc.

Nie bardzo rozumiem, o co mogło chodzić prezesowi Mechowi, przy przekazywaniu tych informacji Parkietowi - chyba nie o publiczne ostrzeżenie nadzorowanych funduszy emerytalnych, że KPWiG być może prowadzi już przeciwko nim postępowania wyjaśniające?! Być może powód był bardziej prozaiczny - chęć zaistnienia w mediach i pokazania (w czasie toczącej się debaty nad przyszłością UNFE) efektów pracy kierowanego urzędu w tropieniu nieprawidłowości w działaniach OFE. W tym miejscu chciałbym uspokoić opinię publiczną i z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że za tak zwanymi "liczbami Mecha" kryją się jednostkowe przypadki podejrzenia manipulacji czy też wykorzystania informacji poufnej. Każdy sygnał w tego typu sprawach jest w sposób szczególnie wnikliwy badany przez KPWiG - niezależnie, czy jest to sygnał UNFE, gazety czy też od indywidualnego inwestora.Wpływ OFE

na giełdy

Korzystając z okazji, odniosę się do kwestii znacznie poważniejszej - wpływu OFE na funkcjonowanie warszawskiej giełdy w ciągu najbliższych paru lat.

Zgodnie z zapisami ustawy o funduszach emerytalnych OFE, w przypadku inwestycji w akcje spółek, skazane są na rynek wtórny organizowany przez GPW. Nie trzeba być ekspertem giełdowym, aby stwierdzić, że z punktu widzenia płynności notowanych akcji ponad 80% obrotu koncentruje się na kilku spółkach! Resztę stanowią spółki o bardzo niskiej płynności, albo żadnej...

Takie są realia, w których działają wszyscy inwestorzy na GPW - także OFE. Zainwestowanie kilku milionów złotych w średniej wielkości spółkę poprzez skupywanie akcji na giełdzie nie dość, że wymaga sporo czasu, to jeszcze nieuchronnie, w większości przypadków, spowoduje wzrost ich kursu.

Reklama
Reklama

W przypadku inwestora portfelowego o długim horyzoncie inwestycyjnym inwestycje tego rodzaju są bardzo korzystne. Średni koszt zakupu jest niższy od ostatniej ceny zakupu, według której wyceniane są wszystkie zakupione akcje. Czysty zysk, co prawda papierowy, ale na długie lata. Ze względu na małą płynność akcji może pojawić się problem realizacji zysku w momencie wyjścia z tej inwestycji, ale jak mówią niektórzy zarządzający, po nas choćby potop! Na razie w sprawozdaniach wszystko wygląda bardzo ładnie, a za pomocą niewielkich środków (przy obrotach na sesji na poziomie kilkunastu tysięcy złotych) można "pielęgnować" pożądaną wysokość kursu.

Sytuacja powyższa może (a nawet powinna) budzić niepokój instytucji nadzorującej OFE - dotyczy bowiem prawidłowości wyceny aktywów funduszy, co będzie bezpośrednio przekładać się na wysokość emerytury otrzymywanej w przyszłości przez członków funduszy. Cóż, taki mamy rynek giełdowy, tak a nie inaczej działa prawo popytu i podaży - i nic nie zapowiada, aby w najbliższym czasie stan ten uległ zmianie.

Warto dodać, że przedstawiony wyżej sposób nabywania akcji jest jedną z najprostszych strategii inwestycyjnych zalecanych przez specjalistów od inwestycji na rynku kapitałowym. Często zdarza się, że OFE jest jedynym inwestorem, który nabywa akcje konkretnej spółki. Pytanie UNFE - czy kupno ukształtowało kurs akcji tej spółki, jest pytaniem retorycznym. Odpowiedź brzmi bowiem: tak! Ale czy jest to manipulacja? Otóż jest to sprawa bardzo wątpliwa. Po pierwsze dlatego, że OFE kupuje (inwestuje) w długim horyzoncie czasowym, czyli inwestuje stopniowo. Po drugie, OFE nie podejmuje żadnych działań zmierzających do uzyskania nienależytego zysku. Być może uzyskuje lepszą waluację posiadanego portfela. Jeżeli taki jest powód nabywania akcji, to w praktyce nie jest możliwe udowodnienie manipulacji.

Problem

natury systemowej

Co można zrobić, aby inwestycje OFE na warszawskiej giełdzie nie budziły tylu kontrowersji? Może UNFE powinno określić nie tylko limity procentowe, ale także powiązać je np. z wielkością i płynnością spółki. Być może trzeba wprowadzić inne (jak postuluje Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych) rozwiązania, np. dotyczące wydłużenia okresu sprawdzania wymaganej stopy zwrotu i częstotliwości jej sprawdzania. W pismach prezesa UNFE rysuje się konieczność przeanalizowania sposobu dokonywania wyceny aktywów OFE, które przecież są inwestorami długoterminowymi, a tym samym nabywają papiery wartościowe systematycznie. Zatem również zasady wyceny powinny być dostosowane do tego typu inwestorów. Dopóki cena zamknięcia będzie decydować o wycenie wartości portfela, dopóty UNFE będzie miało podejrzenia o manipulacji. Może nie cena zamknięcia na sesji giełdowej powinna być używana do wyceny portfela, ale np. średnia cena zakupu. być może fundusze nie powinny uczestniczyć w ustalaniu ceny zamknięcia. Może należałoby wprowadzić jeszcze inne rozwiązania.

Reklama
Reklama

Krokiem we właściwym kierunku byłoby także zaostrzenie dla OFE obowiązków informacyjnych, związanych z nabywaniem pakietów akcji. Na przykład obowiązek taki powinien pojawić się po przekroczeniu progu 1%, a następnie 2%, 3%, 4% itd.

Przejrzystość rynku giełdowego to najlepsza obrona przed szumem informacyjnym, który sprzyja wszelkiego rodzaju manipulacjom oraz wykorzystywaniu informacji poufnych.

Obecnie większość komentarzy giełdowych w prasie specjalistycznej koncentruje się wokół spekulacji, dotyczących rzeczywistych lub domniemanych inwestycji OFE. Zaostrzenie obowiązków informacyjnych rozwiązałoby w znacznym stopniu ten problem - dla dobra pozostałych uczestników obrotu, a przede wszystkim 10 milionów uczestników otwartych funduszy emerytalnych. Może spowodować też, że mniej inwestorów i dziennikarzy będzie postrzegać naszą giełdę przez pryzmat J...W...P...!!!

Często zdarza się, że OFE jest jedynym inwestorem, który nabywa akcje konkretnej spółki. Pytanie zadawane przez UNFE - czy nabycie ukształtowało kurs jej akcji jest pytaniem retorycznym - tak! Ale czy to manipulacja? Otóż sprawa jest bardzo wątpliwa. Po pierwsze dlatego, że OFE kupuje (inwestuje) w długim horyzoncie czasowym, czyli inwestuje stopniowo. Po drugie, OFE nie podejmuje żadnych działań zmierzających do uzyskania nienależytego zysku. Być może uzyskuje lepszą waluację posiadanego portfela. Jeżeli taki jest powód nabywania akcji, to w praktyce nie jest możliwe udowodnienie manipulacji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama