Łączna wartość nominalna ofert zakupu bonów skarbowych złożonych na wczorajszy przetarg wyniosła zaledwie 2,29 mld zł. Oznacza to spadek w stosunku do poprzedniego poniedziałku o 1,1 mld zł, czyli o 33%. Malejąca tendencja popytu na te papiery utrzymuje się już od czterech kolejnych tygodni.
Tak więc niedawna euforia zakupów zaczyna dość zdecydowanie wygasać. Wczorajszy popyt stanowił zaledwie jedną trzecią rekordowo wysokiej wartości, zanotowanej na przetargu z 7 stycznia bieżącego roku.
Wpływ na tak znaczne zmniejszenie się zainteresowania nabywców bonami skarbowymi może mieć kilka czynników. Jednym z nich jest ograniczenie podaży przez emitenta. Inwestorzy, spodziewając się, że prędzej czy później Ministerstwo Finansów będzie musiało sięgnąć do tego źródła pozyskiwania środków, woleli wstrzymać się z zakupami w oczekiwaniu na ten moment, by uzyskać bardziej korzystne dla siebie ceny tych papierów.
Główną przyczyną spadku popytu jest jednak niepewność co do następnych posunięć Rady Polityki Pieniężnej oraz terminu, w którym można spodziewać się ewentualnej następnej obniżki stóp procentowych. Wszak mimo iż na swym niedawnym posiedzeniu Rada obniżyła stopy, to jednak nie zadeklarowała zmiany swego nastawienia w kwestii polityki pieniężnej.
Podaż bonów zgłoszona przez emitenta wyniosła wczoraj 1,2 mld zł, była więc niższa niż przed tygodniem o 200 mln zł, a więc o ponad 14%. Pierwotny plan sprzedaży na cały miesiąc opiewał na 4,8 mld zł, podczas gdy w styczniu oferta wynosiła 5,4 mld zł. Jednak po wczorajszym przetargu resort finansów obniżył ofertę na następny poniedziałek, uszczuplając o 400 mln zł pulę bonów rocznych.