Reklama

W aktywach to, co w indeksie

Zarządzający "Indeksowym" chce, aby wyniki funduszu jak najdokładniej odzwierciedlały zmiany WIG. Dlatego nie przeważa nawet tych spółek, które jego zdaniem mogą silnie wzrosnąć. Aby struktura portfela była jeszcze bardziej zbliżona do indeksu giełdowego, Artur Czerwoński chce w większym stopniu wykorzystać kontrakty terminowe.

Publikacja: 06.02.2002 07:44

Udział akcji w portfelu Eurofunduszu Indeksowego wyniósł na koniec czerwca ub.r. aż 96,6% (dane za cały rok nie są jeszcze dostępne). To zdecydowanie najwięcej wśród wszystkich funduszy agresywnych działających na polskim rynku, które miały w aktywach średnio 75,8% akcji (w portfelu drugiego funduszu indeksowego, oferowanego przez PBK Atut, było 78,4% akcji).

- Udział akcji może się zwiększyć nawet do 100%. W takim przypadku, jeśli fundusz potrzebuje gotówki na umorzenie jednostek, zaciąga krótkoterminową pożyczkę - wyjaśnia Artur Czerwoński, zarządzający funduszem.

Portfel "Indeksowego" w przybliżeniu odpowiada strukturze WIG. Nie może być zupełnym odwzorowaniem indeksu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, akcje jednego emitenta nie mogą bowiem stanowić więcej niż 10% aktywów funduszu, i to tylko w przypadku, gdy suma takich lokat nie przekracza 40% (w pozostałych przypadkach udział jednego emitenta nie może być większy niż 5%).

Nie da się w 100%

odwzorować WIG

Reklama
Reklama

W tej chwili w WIG znajdują się trzy spółki (Pekao SA, TP SA i PKN Orlen), których udział w indeksie wynosi ponad 10%. W portfelu funduszu musi być ich zatem mniej niż w WIG (nie dotyczy to akcji Pekao SA, które w ogóle nie mogą być kupowane przez fundusz ze względu na to, że jest to akcjonariusz TFI). - Nie ma też spółek, które mają minimalny udział w WIG. Nabywanie kilku akcji jest bowiem nieopłacalne ze względu na wysokie koszty transakcyjne. Ogranicza się też obecność firm o bardzo małej płynności - mówi A. Czerwoński. Jego zdaniem, już niedługo pojawi się jednak możliwość "obejścia" tych ograniczeń. - Przygotowujemy zmiany w statucie, które pozwolą nam na zajmowanie długich pozycji w kontraktach futures. W ten sposób brakujący w stosunku do WIG udział akcji zostanie uzupełniony kontraktami.

Według A. Czerwońskiego, w zasadzie już teraz istnieje taka możliwość. - W statucie jest napisane, że fundusz może inwestować w kontrakty w celu ograniczenia ryzyka. W naszym rozumieniu można to robić zarówno przez zajmowanie pozycji krótkich, jak i długich. Ponieważ jednak powszechnie uważa się, że zabezpieczać ryzyko można tylko przez sprzedaż kontraktów, chcemy wprowadzić dodatkowy zapis, że fundusz będzie zajmował również pozycje długie.

Bez ryzyka błędu

zarządzającego

Zdaniem zarządzającego, portfel składający się prawie w całości z akcji jest bardzo ryzykowny. Jednak ze względu na to, że odwzorowuje on indeks giełdowy, narażony jest na takie samo ryzyko spadku wartości, jakie dotyczy całego rynku. Nie istnieje natomiast niebezpieczeństwo, że fundusz straci, bo zarządzający podjął niewłaściwą decyzję, np. przeważył spółkę, której kurs spada. - Strategia "Indeksowego" jest całkowicie pasywna. Nie ma tu miejsca na przeważanie ani niedoważanie żadnych spółek, tak jak dzieje się to w typowych funduszach agresywnych, które są zarządzane w sposób aktywny. Nawet jeśli spodziewam się silnego wzrostu danej spółki, to nie mogę zwiększyć jej udziału, bo inaczej nie byłby to fundusz indeksowy - mówi A. Czerwoński.

Jeśli jednak spojrzeć na dotychczasowe wyniki "Indeksowego", to widać, że mogą one odbiegać od benchmarku. Np. w 1998 r., gdy WIG stracił 12,8%, Eurofundusz stracił o 1,8 pkt. proc. więcej. Z kolei w 2000 r., gdy WIG stracił 1,3%, "Indeksowy" zarobił 3,6%. Od początku roku swojej działalności fundusz stracił prawie 3% (dane do 31 stycznia). W tym samym czasie strata WIG wyniosła 5%.

Reklama
Reklama

- Te różnice mogą wynikać stąd, że wyniki funduszu uwzględniają koszty jego działalności. Nie jest to zatem "czysta" zmiana indeksu giełdowego. Poza tym, dotychczasowi zarządzający nie zawsze trzymali się zasady "tylko alokacja pasywna". Mogli zatem okresowo przeważać jakieś spółki w stosunku do WIG - tłumaczy A. Czerwoński, który zarządza funduszem od czerwca ub.r. (jest trzecim z kolei zarządzającym). Jego zdaniem, jeśli inwestor wpłaca pieniądze do takiego funduszu, to oznacza, że chce mieć portfel taki sam, jak WIG. Nie chce podejmować ryzyka związanego z aktywnym zarządzaniem, preferuje strategię "kup i trzymaj". -

Dlatego zadaniem "Indeksowego" nie jest bicie WIG, tylko osiąganie wyników możliwie najbardziej zbliżonych do tego wskaźnika. Jeśli ktoś chce, aby jego pieniądze były aktywnie zarządzane, może wybrać jeden z kilku naszych funduszy agresywnych.

Prognozy na bok

Pytany o prognozy funduszu na ten rok A. Czerwoński odpowiada: - Zarządzający funduszem indeksowym powinien odsunąć na bok wszelkie prognozy. Mogą one bowiem prowadzić do tego, że będzie przeważał albo niedoważał jakieś spółki czy branże, a portfel powinien być jak najbardziej zbliżony do benchmarku.

Małe aktywa

Eurofundusz Indeksowy jest jednym z najmniejszych funduszy agresywnych. Jego aktywa na koniec grudnia wyniosły 7,9 mln zł (prawie dwukrotnie mniej od średniej dla konkurentów). - Jak na fundusz indeksowy jest to bardzo mało. Gdyby był on większy, możliwe byłoby znacznie dokładniejsze odwzorowanie WIG, np. wprowadzenie spółek, których udział w indeksie jest bardzo mały - zauważa A. Czerwoński. Zwraca on też uwagę na fakt, że podstawową zaletą funduszu indeksowego powinny być niskie koszty dla uczestników.

Reklama
Reklama

- Na rozwiniętych rynkach klientami takich funduszy są z reguły inwestorzy instytucjonalni, którzy wpłacają duże kwoty. W takim przypadku opłaty za zarządzanie są z reguły niższe. W naszym funduszu najwięcej wpłat pochodzi od klientów indywidualnych. Dlatego nie ma możliwości obniżenia opłat. Towarzystwo nie chce ujawnić, jaki jest udział inwestorów instytucjonalnych w Eurofunduszu. Łącznie, we wszystkich funduszach oferowanych przez Pioneer Pekao TFI, jest to ok. 10%. Opłata z tytułu zarządzania wynosi w "Indeksowym" 2,75% (dla porównania, w Eurofunduszu Akcji jest ona równa 3,75%).

Niskie aktywa "Indeksowego" oraz możliwość inwestowania w jednostki MiniWIG20 powodują, że TFI zastanawia się nad jego dalszą przyszłością. Decyzje w tej sprawie mają zapaść w tym roku. "Indeksowy" może zostać połączony z funduszami akcji Pioneera. - Dopóki aktywne zarządzanie będzie przynosić korzyści na polskim rynku, fundusze indeksowe nie będą zbyt popularne. Zainteresowanie nimi jest znacznie większe na rynkach rozwiniętych - uważa A. Czerwoński.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama