W tej chwili w WIG znajdują się trzy spółki (Pekao SA, TP SA i PKN Orlen), których udział w indeksie wynosi ponad 10%. W portfelu funduszu musi być ich zatem mniej niż w WIG (nie dotyczy to akcji Pekao SA, które w ogóle nie mogą być kupowane przez fundusz ze względu na to, że jest to akcjonariusz TFI). - Nie ma też spółek, które mają minimalny udział w WIG. Nabywanie kilku akcji jest bowiem nieopłacalne ze względu na wysokie koszty transakcyjne. Ogranicza się też obecność firm o bardzo małej płynności - mówi A. Czerwoński. Jego zdaniem, już niedługo pojawi się jednak możliwość "obejścia" tych ograniczeń. - Przygotowujemy zmiany w statucie, które pozwolą nam na zajmowanie długich pozycji w kontraktach futures. W ten sposób brakujący w stosunku do WIG udział akcji zostanie uzupełniony kontraktami.
Według A. Czerwońskiego, w zasadzie już teraz istnieje taka możliwość. - W statucie jest napisane, że fundusz może inwestować w kontrakty w celu ograniczenia ryzyka. W naszym rozumieniu można to robić zarówno przez zajmowanie pozycji krótkich, jak i długich. Ponieważ jednak powszechnie uważa się, że zabezpieczać ryzyko można tylko przez sprzedaż kontraktów, chcemy wprowadzić dodatkowy zapis, że fundusz będzie zajmował również pozycje długie.
Bez ryzyka błędu
zarządzającego
Zdaniem zarządzającego, portfel składający się prawie w całości z akcji jest bardzo ryzykowny. Jednak ze względu na to, że odwzorowuje on indeks giełdowy, narażony jest na takie samo ryzyko spadku wartości, jakie dotyczy całego rynku. Nie istnieje natomiast niebezpieczeństwo, że fundusz straci, bo zarządzający podjął niewłaściwą decyzję, np. przeważył spółkę, której kurs spada. - Strategia "Indeksowego" jest całkowicie pasywna. Nie ma tu miejsca na przeważanie ani niedoważanie żadnych spółek, tak jak dzieje się to w typowych funduszach agresywnych, które są zarządzane w sposób aktywny. Nawet jeśli spodziewam się silnego wzrostu danej spółki, to nie mogę zwiększyć jej udziału, bo inaczej nie byłby to fundusz indeksowy - mówi A. Czerwoński.
Jeśli jednak spojrzeć na dotychczasowe wyniki "Indeksowego", to widać, że mogą one odbiegać od benchmarku. Np. w 1998 r., gdy WIG stracił 12,8%, Eurofundusz stracił o 1,8 pkt. proc. więcej. Z kolei w 2000 r., gdy WIG stracił 1,3%, "Indeksowy" zarobił 3,6%. Od początku roku swojej działalności fundusz stracił prawie 3% (dane do 31 stycznia). W tym samym czasie strata WIG wyniosła 5%.