za USD płacono 4,2 zł, za euro 3,635 zł, odpowiadało to 9,5% powyżej starego parytetu. Szybko dotarliśmy do 9,2%, dolar podrożał o 1,5 grosza, wspólna waluta o 1 grosz. Wokół tych poziomów krążyliśmy do 14.00. Wtedy przeważył popyt i na krótko dotarliśmy do 9,4%. Kursy wynosiły wtedy 4,208 i 3,635. Koniec dnia przyniósł jednak wyraźna korektę. Poziomy zamknięcia to 4,227 i 3,67, było to 8,75%.
Najważniejszym środowym wydarzeniem była oczywiście aukcja papierów skarbowych. Zaczęło się od wyższego od oczekiwań popytu. W pierwszej chwili optymizm wzrósł, ale szybko przeważyła podaż. Pojawiła się w związku z tym koncepcja, że wprawdzie, owszem, zainteresowanie papierami jest spore, ale jednocześnie nie zgłoszono wysokich cen w ofertach kupna. Późnym popołudniem okazało się, że rzeczywiście tak jest. Cena minimalna, po jakiej kupowano papiery dwuletnie, to 84,41 zł, a pięcioletnie to 96,56 zł. Po takich wynikach doszło do dość wyraźnej korekty na rynku wtórnym, która pociągnęła za sobą także zmiany wartości złotego.
Wciąż wygląda na to, że trend spadkowy polskiej waluty będzie kontynuowany. Co prawda w piątek po południu poznamy informacje o cenach żywności, które mogą być dobre, ale nawet jeśli wzrost styczniowy nie był duży, nie powinno to silnie wpłynąć na inwestorów. Jeśli Rada zdecyduje się na jakieś kolejne cięcie stóp, to raczej z powodu złych informacji o stanie gospodarki (np. słabych danych o produkcji przemysłowej), a nie dobrych o inflacji. Zresztą w ostatnich dniach spadły oczekiwania związane z kolejną obniżką. Jeśli już do niej dojdzie, to, zdaniem rynku, nie wcześniej niż w kwietniu.
Rano za euro płacono 0,867 USD. Właściwie aż do 13.00 niewiele się działo. Potem przeważył popyt, o 15.00 byliśmy na 0,863. Koniec dnia to wzrost wartości. W ostatnich transakcjach za wspólna walutę płacono 0,868.
W IV kwartale o 3,5% poprawiła się wydajność pracy w USA. Oczekiwano poprawy o 3,2%, poprzednio mieliśmy 1,5%. Z kolei bezrobocie w Niemczech wzrosło w styczniu do 9,6% z 9,5% w grudniu. Dokładnie takiej informacji spodziewali się analitycy.