Francuskim kandydatem od dawna jest prezes banku Francji Jean Claude Trichet, jednak niejasności prawne i jego powiązania z bankiem Credit Lyonnais wzbudziły wątpliwości, czy może on zastąpić Duisenberga. Holenderski ekonomista, pierwszy, jak pisze Reuters, strażnik europejskiej wspólnej waluty, ustąpi w dniu swoich 68 urodzin - 9 lipca 2003 r. Już przed objęciem funkcji szefa EBC w 1998 r. deklarował, że z powodu swojego wieku nie będzie pełnił jej przez całą kadencję. Obserwatorzy podkreślają, że jego decyzja jest dowodem na istnienie cichego kompromisu, zawartego przez przywódców Unii Europejskiej w 1998 r. Wówczas Francja forsowała swojego kandydata na stanowisko prezesa EBC, a Duisenberg miał silne poparcie Niemiec i reszty państw UE. Po ostrych sporach wygrała kandydatura Holendra, jednak Francja zastrzegła, że ustąpiła, ponieważ Duisenberg zgodził się zrezygnować wcześniej, a przywódcy państw UE zawarli "dżentelmeńską umowę", gwarantującą, że następnym prezesem będzie Francuz. Ani Duisenberg, ani państwa UE nigdy nie potwierdziły istnienia takiego porozumienia. "Oświadczenie świadczy o tym, że było porozumienie dotyczące długości sprawowania przez Duisenberga funkcji szefa EBC - uważa Thomas Mayer, główny europejski ekonomista w Goldman Sachs i czołowy obserwator EBC. - To godne pożałowania, ponieważ kładzie się cieniem na EBC i jego niezależność". Obserwatorzy oczekiwali, że Duisenberg zrezygnuje już w połowie 2002 r., po tym gdy oświadczył, że chce pełnić funkcję tak długo, by nadzorować wprowadzenie do obiegu euro od stycznia 2002 r. (PAP)