Reklama

Złoty będzie spadać

W środę wieczorem w Londynie za dolara trzeba było zapłacić 4,30 zł, a za euro 3,70 zł. Nasza waluta osłabiła się tak mocno po tym, gdy Marek Belka, wicepremier i minister finansów, powiedział, że dobrze byłoby zdewaluować złotego. Wczoraj jednak złoty zyskał na wartości, bo M. Belka przyznał, że został źle zrozumiany. Jednak, zdaniem analityków, złoty będzie nadal słabł i wkrótce dojdzie do poziomów zanotowanych w Londynie.

Publikacja: 08.02.2002 07:49

Środa była złym dniem dla złotego. Najpierw pojawiły się negatywne informacje o wynikach przetargu na obligacje skarbowe, na którym mocno spadły ich ceny. Potem Marek Belka, wicepremier i minister finansów, zasugerował możliwość dewaluacji złotego po zakończeniu negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską. W rezultacie, w Londynie, w środowy wieczór ceny dolara i euro wynosiły odpowiednio 4,30 i 3,70 zł wobec 4,2 zł i 3,635 zł rano.

Wczoraj na otwarciu polskiego rynku dolar kosztował 4,27 zł, a euro 3,67 zł. Jednak złoty od początku dnia zaczął tracić i po południu ceny tych walut wynosiły odpowiednio 4,28 zł i 3,71 zł. Wydawało się, że będą one nadal rosły i dojdą szybko do poziomu zanotowanego w Londynie. Jednak nastąpiło odbicie po tym, gdy wicepremier przyznał, iż jego wypowiedź o dewaluacji została źle zrozumiana. - Nie powiedziałem, że złoty powinien być zdewaluowany, powiedziałem jedynie, że słyszę od niektórych moich rozmówców z Zachodu, że oni takie koncepcje rozważają - stwierdził.

Z kolei premier Leszek Miller powiedział wczoraj, iż dewaluacja jest pomysłem godnym rozważania w późniejszym terminie.

Pod koniec dnia dolar kosztował 4,235 zł, a euro 3,670 zł. Jednak, zdaniem analityków, wczorajsze umocnienie nie powstrzyma procesu deprecjacji złotego. - Biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia, okresy gwałtownej deprecjacji złotego były dobrym momentem do kupna naszej waluty - powiedział Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK. - Ci, którzy tak zrobili np. w lipcu ubiegłego roku, zarobili. Jednak sądzę, że tym razem historia się nie powtórzy.

Wartość złotego mogłaby wzrosnąć, gdyby pojawiła się szansa na obniżkę stóp procentowych. Może ona nastąpić, jeśli wyniki gospodarki będą nadal złe, a inflacja stabilna. - Na rynek w ciągu 3-4 miesięcy wróci optymizm, bo znowu pojawi się nadzieja na redukcję stóp i okaże się, że obligacje o rentowności ok. 9% są atrakcyjne - powiedział Mateusz Szczurek, ekonomista ING BSK. - Jednak potem znowu przyjdzie osłabienie. Nie będzie dalszych obniżek i szybkich zysków, a na dodatek zacznie się pogarszać deficyt na rachunku obrotów bieżących. Dlatego na koniec roku złoty będzie jeszcze słabszy niż jest teraz.

Reklama
Reklama

Jednak inni analitycy zwracają uwagę, iż jeśli złoty nadal będzie słabnął w takim tempie, żadnej obniżki nie będzie. - Dalsze osłabienie złotego o 5% będzie równoznaczne z efektem redukcji stóp o 150 pkt. bazowych, czyli zniknęłaby perspektywa obniżki oprocentowania w NBP - powiedział Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank Polska.

Inwestycji w złotego nie sprzyja ani kiepska sytuacja ekonomiczna kraju, ani wzrost bezrobocia, grożący wybuchem strajków. Polsce szkodzi także sytuacja zewnętrzna.

- Po krzywej rentowności amerykańskich obligacji widać, iż wkrótce może się pojawić oczekiwanie na podwyżkę stóp w USA - powiedział M. Szczurek. - A to nie pomoże złotemu, bo relatywnie pogorszy rentowność inwestycji w polskie papiery.

Zdaniem A. Krześniaka, inwestorzy ostatnio ostrożniej lokują pieniądze na rynkach wschodzących ze względu na nie najlepszy stan gospodarki światowej i żądają większej premii za ryzyko. A ta w Polsce, po znacznych obniżkach stóp procentowych NBP, nie jest już wysoka. Na dodatek, inne kraje naszego regionu mają lepszą opinię.

- Złoty jest obecnie oprocentowany tak jak forint, a inwestorzy oceniają nasz kraj jako bardziej ryzykowny niż Węgry - powiedział K. Rybiński. - I żądają wyższej premii.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama