Sytuacja techniczna na wykresie 60-minutowym nadal jest dwuznaczna. Daje się zauważyć, że notowania kontraktów w ostatnich dniach mają lekko wznoszący charakter. Wzrost ten jest jednak niewielki i raczej chluby popytowi nie przynosi. Właściciele długich pozycji mogą czuć się niepocieszeni, gdyż mimo wyhamowania spadków trudno jest zarobić na wzrostach. Nie są one nawet tak mocne, by umożliwić test spadkowej linii trendu. To już drugi wzrost cen kontraktów, który został zatrzymany przez spadającą średnią kroczącą. Także i to nie świadczy dobrze o możliwościach popytu. Nadal jestem zdania, że zejdziemy na niższe poziomy, więc brak determinacji strony popytowej mnie nie dziwi. Miałem jednak nadzieję, że dokona się to według wszelkich prawideł analizy technicznej, czyli wzrost do linii trendu, jej pozytywny test, odbicie i spadek poniżej ostatnich dołków. Scenariusz jest dość prosty i logiczny, więc niewykluczone, że wielu graczy spodziewa się jego realizacji. A jeśli wielu graczy liczy na to samo, to rzadko się to faktycznie realizuje. Wielu, chcąc wyprzedzić innych, złoży zlecenia otwarcia krótkich pozycji nieco niżej, co może spowodować, że kurs w ogóle nie dojdzie do spadkowej linii trendu. W takiej sytuacji warto obserwować poziom wsparcia i zareagować, gdyby został on przebity. Mimo wszystko nadal liczę, że dojdzie do testu spadkowej linii.