Reklama

Próchnik chce pieniędzy od byłych szefów

Łódzki Próchnik wycofał pozew przeciwko byłemu prezesowi Włodzimierzowi Węglarczykowi, w którym domagał się 5 mln zł odszkodowania. Wezwał go jednak do ugody. Chce także, aby przystąpił do niej były członek zarządu Andrzej Chwedczuk.

Publikacja: 12.02.2002 07:34

Do tej pory zanosiło się na proces między Próchnikiem a Włodzimierzem Węglarczykiem, byłym prezesem przedsiębiorstwa. Spółka chciała od niego 5 mln zł, ponieważ uznała, że prezes wyrządził jej szkodę. Z informacji PARKIETU wynika, że zastrzeżenia dotyczą sprzedaży nieruchomości w centrum Łodzi wiosną 1999 r. Próchnik uzyskał wówczas 9,5 mln zł, ale w ciągu kilku miesięcy nieruchomość została ponownie sprzedana przez nowego właściciela. Uzyskał on jednak ponaddwukrotnie więcej niż giełdowa firma.

Zastrzeżenia dotyczą też sposobu gospodarowania przez ówczesny zarząd uzyskanymi w ten sposób środkami. Pieniądze zostały wydane m.in. na adaptację kupionej przez spółkę nieruchomości, albo - jak chcą krytycy prezesa Węglarczyka - rudery. Zastrzeżenia budzi także realizowana wówczas strategia budowy grupy kapitałowej wokół odzieżowego przedsiębiorstwa. Teraz z wielkim trudem Próchnik pozbywa się firm zależnych, demontując grupę.

Jeszcze kilka tygodni temu Próchnik nie kierował żadnych roszczeń pod adresem Andrzeja Chwedczuka, byłego członka zarządu, choć on także - podobnie jak W. Węglarczyk - nie dostał od akcjonariuszy spółki skwitowania z działalności na ostatnim ZWZA przedsiębiorstwa.

Teraz odzieżowa firma złożyła do sądu wniosek o wezwanie do próby ugodowej zarówno Włodzimierza Węglarczyka, jak i Andrzeja Chwedczuka. Nadal taka sama jest żądana kwota - 5 mln zł. Dlaczego teraz spółka oczekuje pieniędzy od obu menedżerów? Bo, jak tłumaczą jej przedstawiciele, z analizy działań poszczególnych członków zarządu wynika, że za wyrządzone jej szkody odpowiada nie tylko W. Węglarczyk, choć ponosi on główną odpowiedzialność, skoro kierował firmą. Na stanowisku prezesa pozostawał on od stycznia 1998 r. do kwietnia 2000 r. Kiedy odchodził z przedsiębiorstwa, notowało ono słabe wyniki finansowe. Wiadomo też było już wówczas, że strategia budowy grupy kapitałowej nie ma szans powodzenia.

Co ważne, roszczenia wobec byłych menedżerów są podtrzymywane mimo zmiany w połowie stycznia zarządu Próchnika. To wskazuje, że sprawą interesuje się główny akcjonariusz - NFI Piast i liczy na odzyskanie przynajmniej części pieniędzy.

Reklama
Reklama

Nie wiadomo, oczywiście, czy i ile pieniędzy giełdowa spółka odzyska. Jednak każdy zastrzyk gotówki byłby dla niej bardzo ważny. W styczniu spółka złożyła do sądu wniosek o otwarcie postępowania układowego. Próchnik po trzech kwartałach ub.r. notuje 13,4 mln zł przychodów ze sprzedaży i stratę netto w wysokości 12,4 mln zł. n

Na efekty działań Próchnika inwestorzy powinni czekać z niecierpliwością. Jeszcze żadna spółka giełdowa nie uzyskała odszkodowania od byłych zarządców, choć nie brakowało powodów, by z roszczeniami wobec nich wystąpić. Kończyło się zwykle na kiepskich ocenach od akcjonariusza. Czasem na działaniach prokuratury. Właściciele akcji wiele jednak z tego nie mieli.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama