Ostatnie sesje nie zmieniły znacząco obrazu rynku. Nie było również istotnych reakcji na wyniki kwartalne spółek. Taka faza konsolidacji powinna przynieść większy ruch. Naruszenie granic któregoś poziomu z przedziału 1350-1400 wyznaczy kierunek tego wybicia.
Giełdy zagraniczne zachowywały się w ubiegłym tygodniu nieco lepiej. Inwestorzy pozytywnie zareagowali na rosnący optymizm konsumentów, przejawiający się wzrostem sprzedaży detalicznej w USA. Jednak spadek wskaźnika nastrojów Uniwersytetu Michigan ostudził nieco nastroje. Faktem jest pojawienie się kilku pozytywnych sygnałów technicznych na wykresach ważniejszych zagranicznych indeksów. Impulsem do wzrostów będzie jednak dopiero pokonanie przez DJIA poziomu 10 tys. pkt. W poniedziałek w USA z uwagi na święto giełdy będą jednak zamknięte.
Początek tygodnia powinien przynieść u nas kontynuację stabilizacji. Mniejszy niż oczekiwano styczniowy wskaźnik inflacji wskazuje, że ceny nie rosną z powodu braku popytu. Nie ma się więc co cieszyć. Trudno będzie również oczekiwać na kolejną obniżkę stóp procentowych, choć dane te dadzą pewną nadzieję. Jednak zapowiadane na luty i marzec zmiany "cen kontrolowanych" powinny przyczynić się do wzrostu inflacji w tych miesiącach.
Zbliża się koniec miesiąca i należy pamiętać, że w tym okresie OFE dostają większe przelewy z ZUS. Wtedy też ma zostać określona wielkość długu wobec funduszy. Nie bez znaczenia będzie również zmiana udziałów poszczególnych spółek w indeksie WIG20. Nastąpi ona dopiero od 15 marca, ale już można zauważyć większe zainteresowanie walorami, których wagi wzrosną. Tak było w ubiegłym tygodniu z TP i KGHM.
Znacznie lepiej od naszego rynku zachowywała się ostatnio giełda w Budapeszcie. Indeks BUX znajduje się obecnie tylko 1,5% poniżej swojego szczytu z 4 lutego. Nasz WIG20 ma do szczytu z końca stycznia ponad 7%.