Ze względu na niskie obroty byki nie będą miały większych problemów z ewentualnym podbiciem rynku w górę. Pytanie tylko, czy będzie je na to stać, bo w czwartek i piątek wykazywały się dużą bezradnością.

Niewątpliwie najbardziej negatywnym bohaterem tej części sesji jest BPH-PBK, który spada po raz czwarty z rzędu. Dziś o blisko 4% do 220,50 zł. Na wyobraźnię inwestorów najwyraźniej podziałały tu kiepskie wyniki za IV kwartał ub.r., a od strony analizy technicznej utworzenie formacji podwójnego szczytu o wysokości 28 zł, z której wynika minimalny zasięg spadków do około 216 zł. Na tym poziomie znajduje się również półroczna linia trendu wzrostowego, więc można przypuszczać, że tu przynajmniej na pewien czas nastąpi wyhamowanie zniżek. Tym niemniej trzeba zwrócić uwagę, że już dwie linie wzrostowe zostały przełamane, a dziś zostaje naruszony grudniowy szczyt. To silne sygnały osłabienia pozycji byków i nie ma tu chyba wątpliwości, że znaleźliśmy się w fazie korekty całej fali wzrostowej. Jej 38,2% zniesienie znajduje się przy 215 zł, co tworzy dodatkowe wsparcie przed naciskiem podaży.

Cechą charakterystyczną przedpołudniowych notowań jest duża szerokość spadającego rynku. Ze spółek z WIG20 żadna nie jest na plusie, a aż 15 z nich traci na wartości. Zresztą znaczna szerokość przy zniżkach utrzymuje się już od dłuższego czasu. Trzeba jednocześnie przyznać, iż skala dzisiejszych spadków jest w większości przypadków bardzo umiarkowana i nie przekracza 1,5%.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu