Reklama

4,15 na razie nie do przebicia

Złoty umocnił się jeszcze bardziej, przekraczając 10% powyżej starego parytetu. Na rynku USD/zł dotarliśmy do ważnego z technicznego punktu widzenia poziomu 4,15. Wczoraj nie udało się go pokonać. Inwestorzy czekają teraz na dane o produkcji. Jeśli będą one złe, złoty może jeszcze zyskać. Zwiększą się bowiem szanse na kolejne cięcie stóp procentowych.

Publikacja: 19.02.2002 08:18

Pierwszych transakcji dokonywano po kursach 4,15 zł za USD i 3,624 zł za euro. Potem przez cały dzień obserwowaliśmy powolne umacnianie polskiej waluty, przy czym wartość dolara praktycznie się nie zmieniała, taniało natomiast euro. Kończyliśmy na 4,15 i 3,613.

Niską aktywność inwestorów zawdzięczamy częściowo President's Day w USA (w związku ze świętem nie pracowały rynki finansowe w tym kraju). 4,15 na rynku USD/zł okazało się na razie poziomem nie do przebicia. Wszelkie zmiany dotyczyły właściwie tylko rynku euro/zł, ale i tu nie działo się zbyt wiele. Inwestorzy czekali na dane o produkcji przemysłowej i PPI. Jeśli potwierdzą one, że gospodarka zwolniła jeszcze bardziej, to wzrosną szanse na cięcie stóp i wtedy złoty może się umocnić jeszcze bardziej. Będzie to jednak działanie typowo spekulacyjne, co oznacza, że po tym umocnieniu będzie nas czekała korekta. I to prawdopodobnie dość silna.

Złotemu pomogły także informacje o poziomie realizacji planu deficytu budżetowego. Osiągnął on po styczniu 17,2%, co jest dobrą informacją, niektórzy ekonomiści przewidywali bowiem, że mógł on przekroczyć 20%. Na razie więc nic złego z budżetem się nie dzieje.

Sejm uchwalił w piątek ustawę budżetową. Najważniejsza zmiana w stosunku do rządowego projektu to zwiększenie dochodów i wydatków o prawie 1,2 mld zł. Wysokość deficytu nie została więc zmieniona. Reakcji na rynku nie zaobserwowaliśmy, nikt bowiem nie spodziewał się, że coś nas może zaskoczyć. Poparcie dla projektu deklarowała przecież rządząca kolacja, która ma w sejmie większość głosów.

Dzisiaj o 16.00 poznamy dane o produkcji przemysłowej. Średnia prognoz mówi o spadku o 1,4% rok/rok. Moim zdaniem może być gorzej.

Reklama
Reklama

W pierwszych transakcjach za euro płacono 0,8735 USD. Od razu nieznacznie przeważyła podaż. W efekcie wspólna waluta zaczęła tracić. Wszystko jednak odbywało się bardzo powoli. Kończyliśmy na 0,87.

Wtorek jest dniem publikacji informacji o styczniowej inflacji w USA. Analitycy oczekują wzrostu o 0,2% m/m, po spadku o 0,2% w grudniu. Zwiększyły się ceny nośników energii, poza tym są przesłanki poprawy popytu wewnętrznego. Dane te pomogą odpowiedzieć na pytanie, czy seria obniżek stóp procentowych, z jaką mieliśmy do czynienia w 2001 roku, spowodowała już wystąpienie jakiejś wyraźniejszej presji inflacyjnej. Jeśli okaże się, że tak (w praktyce inflacja musiałaby być dość znacznie wyższa od prognoz), przybliży nas to do podwyżek stóp procentowych. Na razie ekonomiści uważają, że do zmiany stóp może dojść najwcześniej w połowie roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama