"Dzisiaj do południa obserwowaliśmy umocnienie złotego, a za dolara płacono nawet poniżej 4,14 zł. Jednak nie trwało to długo i następnie złoty zaczął tracić" - powiedział PAP Witold Woźniak, szef dealerów w Deutsche Bank Polska. W pierwszych transakcjach we wtorek za dolara płacono 4,135 zł, a za euro 3,597 zł, co odpowiadało poziomowi 10,65 proc. powyżej starego parytetu. GUS podał we wtorek, że produkcja przemysłowa w styczniu 2002 roku spadła o 5,0 proc. w stosunku do grudnia i rok do roku spadła o 1,4 proc., po spadku o 4,8 proc. w grudniu. GUS poinformował też, że ceny produkcji przemysłowej w styczniu 2002 roku wzrosły o 0,1 proc. w stosunku do grudnia, a w porównaniu do stycznia 2001 roku nie zmieniły się. "Złoty osłabł jeszcze przed publikacją danych makroekonomicznych, gdyż realizowano zyski spekulacyjne z ostatnich dni. Inwestorzy nie zareagowali znacząco na informacje o produkcji i jej cenach w styczniu" - powiedział Zuber. "Dane przyszły na rynek pod koniec dnia i raczej jutro można się spodziewać reakcji na nie" - dodał Woźniak. W opinii szefa dealerów DB obecny poziom złotego okazuje się na tyle atrakcyjny, że część inwestorów realizowała we wtorek zyski. "O godzinie 16.00 złoty zanotował nawet poziom powyżej 4,1750. Widać było, że inwestorzy zagraniczni nie chcieli pod koniec dnia dodatkowo angażować się na rynku obligacji. Są to kolejne dane, które nie napawają optymizmem, ale też nie sugerują możliwości szybkiej obniżki stóp procentowych już podczas najbliższego posiedzenia RPP w lutym" - powiedział Woźniak. Szef dealerów DB uważa, że złoty być może odzyska w najbliższych dniach część wtorkowych strat. "Nie widzę jednak wielkiego potencjału na duże umocnienie złotego. Dlatego poziom 4,14-4,19 zł za USD wydaje się właściwym poziomem wahań na najbliższe dni" - dodał Woźniak.

(PAP)