Istotnym czynnikiem był stan zapasów tego surowca oraz produktów naftowych w USA. Początkowo obawiano się dalszego wzrostu rezerw, które są obecnie o 15% większe niż rok temu. Powodowało to lekki spadek notowań, zwłaszcza że jednocześnie brakowało pewności, czy Rosja wywiąże się z zobowiązań dotyczących ograniczenia wydobycia ropy. Tendencję zniżkową przyhamowała jednak wiadomość o niespodziewanym zmniejszeniu amerykańskich zapasów, po raz pierwszy w bieżącym roku, co tłumaczono spadkiem importu. Zmianę tę uznano za pierwszy efekt ograniczeń, wprowadzonych przez państwa OPEC w porozumieniu z Norwegią, Rosją i Meksykiem. Przy końcu tygodnia spadek cen ropy osłabił, dodatkowo obawy przed zaostrzeniem konfliktu między USA a Irakiem, co mogłoby utrudnić dostawy tego surowca z Bliskiego Wschodu.
Również notowania złota wykazywały skłonność do spadku, chociaż i na tym rynku nie była to jednoznaczna tendencja. Charakterystyczny był brak mocniejszych impulsów, które skłoniłyby uczestników rynku do większej aktywności. Na tym tle dość istotne było oświadczenie niemieckiego banku centralnego. Instytucja ta wykluczyła wprawdzie sprzedaż części rezerw złota do 2004 r., stwierdzając jednak, że może to nastąpić w dalszej przyszłości. Pod wpływem tej wiadomości cena tego kruszcu po początkowym wzroście obniżyła się. W ciągu tygodnia cena złota spadła w Londynie z 297,85 USD do 294,15 USD za uncję, choć większe napięcie na Bliskim Wschodzie powinno sprzyjać zwyżce notowań.
Na rynku miedzi utrzymywała się przez cały tydzień zniżka notowań. W piątek tona tego metalu w kontraktach terminowych kosztowała w Londynie 1544 USD wobec 1605 USD siedem dni wcześniej. Cena spadła więc wyraźnie poniżej ważnej granicy 1600 USD. Przyczyniła się do tego wyprzedaż miedzi przez fundusze inwestycyjne oraz banki, a dodatkowym czynnikiem, podtrzymującym tendencję zniżkową, był znaczny wzrost zapasów, będących w dyspozycji Londyńskiej Giełdy Metali.