Jak poinformował w poniedziałek rzecznik URE Olgierd Szłapczyński, decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności, co oznacza, że jeżeli huta dokona przedpłaty, GZE powinien wznowić przerwany przed ponad trzema miesiącami przesył energii do huty. Przedstawiciele Huty Łaziska uważają, że rozstrzygnięcie URE nie rozwiązuje istoty problemu. Zapowiadają odwołanie i dalsze prowadzenie sporu. Deklarują jednak dokonanie przedpłaty. Rzecznik GZE Łukasz Zimnoch powstrzymuje się od komentarzy, ponieważ spółka nie otrzymała jeszcze decyzji URE. Jak dotąd nie wiadomo więc, kiedy do huty znowu popłynie prąd. Spór huty i GZE dotyczy wysokości opłat za przesył energii. Huta uznała je za zawyżone i przestała płacić. Wówczas GZE odłączył zasilanie, a zakład przerwał produkcję. Huta znalazła nowego dostawcę energii, nie zawarła jednak umowy z GZE na jej przesył. Strony spierały się, czy można uzależniać zawarcie nowej umowy od uregulowania starego długu. O rozstrzygnięcie huta poprosiła URE. W odpowiedzi prezes URE wydał w niedzielę decyzję administracyjną, określającą warunki świadczenia usługi przesyłowej przez GZE na rzecz Huty Łaziska do końca 2002 roku. "Huta będzie dokonywała co 10 dni przedpłaty na poczet świadczonej usługi przesyłowej, przy zastosowaniu opłat za te usługi zgodnych z taryfą GZE zatwierdzoną przez Prezesa URE w lipcu 2001 roku" - zdecydował prezes URE. Zdaniem Olgierda Szłapczyńskiego rozstrzygnięcie sporu stwarza szansę hucie na ponowne dostawy energii, a dystrybutorowi na otrzymywanie zapłaty za swoje usługi. "Prezes Urzędu Regulacji Energetyki, po raz kolejny, wyraża opinię, że energia jest towarem, za który trzeba zapłacić, podobnie jak za jego dostawę (...). Takie rozwiązanie oznacza, że każda ze stron będzie musiała ustąpić ze swoich roszczeń" - głosi komunikat URE. Przedstawiciele Huty Łaziska uważają, że decyzja URE nie rozwiązuje problemu. Zakład deklaruje tylko warunkowe dokonanie przedpłat za przesył energii, aby możliwe było wznowienie dostaw i przywrócenie produkcji. Aby było to możliwe, konieczna będzie jeszcze jedna umowa przesyłowa, tym razem między GZE a PSE Electra - nowym dostawcą prądu do huty. Zdaniem wiceprzewodniczącego rady nadzorczej huty Radosława Miśkiewicza, prezes URE nie rozstrzygnął meritum sporu, ponieważ nie wypowiedział się co do sposobu kształtowania opłat przesyłowych dla huty. "Wprowadzając przedpłaty za prąd URE wziął stronę GZE. W jednym miejscu rozstrzygnięcia prezes Urzędu stwierdza, że nie zamierza wchodzić we wzajemne należności huty i GZE, w innym uznaje hutę za niewiarygodnego partnera i wprowadza przedpłaty" - powiedział Miśkiewicz. Przedstawiciele huty argumentują, że ceny przesyłu energii dla dużych odbiorców powinny opierać się na rzeczywistych kosztach przesyłu, a nie na taryfie. Według huty tak duży odbiorca, zużywający prawie 1 proc. krajowego zużycia prądu, na dodatek sąsiadujący z elektrownią i stabilizujący technologicznie jej pracę, ma prawo do negocjowania niższych opłat za przesył. Trwający od wielu miesięcy spór huty z GZE nasilił się w październiku 2001, kiedy zarząd Huty Łaziska poinformował, że spółka przestaje płacić rachunki za przesyłanie energii, uznając - na podstawie wyliczeń niezależnych ekspertów - że tylko od lutego do września 2001 huta zapłaciła o 18 mln zł za dużo. Argumentacji huty nie podzieliło GZE, które, gdy nie otrzymało pieniędzy, wstrzymało dostawy prądu. 12 października URE nakazał wznowienie dostaw do czasu rozstrzygnięcia sporu. 14 listopada uchylił tę decyzję uznając, że wstrzymanie dostaw nie było nieuzasadnione oraz że huta nie miała prawa samodzielnie ustalać cen przesyłu. Po tej decyzji URE - 15 listopada - GZE po raz kolejny odciął hucie prąd, do czasu otrzymania swoich należności.