Tuż przed 14.00 poprawa w Eurolandzie spłoszyła pierwsze misie. Spadająca liczba otwartych pozycji wyraźnie pokazywała, że to zamykający pozycje stali po stronie popytu. Baza zmniejszyła się do zera i po ponownej godzinnej stabilizacji ruszyła już prawdziwa lawina "zdrowego" kupna. Moment do tego był idealny. W piątek obroniliśmy linię trendu wzrostowego poprowadzoną od październikowego dołka. Obroniony został także poziom zniesienia 50% ostatniej fali wzrostowej od początku roku. Korekta całego wzrostu była wprawdzie dość głęboka, ale ostatnimi spadkami oddaliśmy dopiero połowę tegorocznej minihossy. Przy takim ataku, jak wczorajszy, wielu inwestorów będzie chciało potraktować ostatnie spadki jako zwykłą korektę. Takie rozumowanie nie jest pozbawione logiki, gdyż do obrony wsparć dorzucić też trzeba mocne przełamanie linii trendu spadkowego. Wprawdzie wybicia w ostatnich dwóch tygodniach nie były dość skuteczne, ale linie trendu nie były przekraczane z tak dużą dynamiką. Zrobiło się więc trochę byczo i nie są to tylko harce na bazie, ale indeks także potwierdza wyjście nad opory, które w jego przypadku były na poziomie 1353-60 pkt. Do dalszego wzrostu potrzeba teraz jedynie spokoju na zachodnich giełdach.