Najciekawszym momentem sesji był wieńczący ją fixing. W czasie jego trwania podana została wysokość wskaźnika nastroju konsumentów w USA. Jak się okazało, wskaźnik odnotował wartość znacznie niższą (94,1) od poziomu oczekiwanego (98-98,5). To pociągnęło rynki światowe w dół. Spadały indeksy w USA i w Europie. Podaż była na tyle silna, że zbiła ceny o 10 pkt. w stosunku do ostatniego notowania przed fixingiem. Na wykresie dało to wielką czarną świeczkę. Wprowadziła ona trochę zamieszania w ten wzrostowo-sielankowy nastrój. Właściciele długich pozycji poczuli się mocno niepewni słuszności swojego posunięcia. Baza na koniec sesji wyniosła -20 pkt., co chyba dobrze obrazuje poziom emocji graczy. Mimo tak złej końcówki, nie ma jeszcze powodów do obaw. Po pierwsze, spadek zakończył się nad średnią kroczącą (1351). Po drugie, poziom zamknięcia dokładnie odpowiada górnemu ograniczeniu strefy wsparcia 1345-55 pkt. Poważne powody do obaw byłyby, gdyby ceny kontraktów spadły poniżej poziomu 1330 pkt. Tam znajduje się wzrostowa linia trendu, od której niedawno kontrakty się odbiły. Do tej chwili większe szanse na sukces nadal mają gracze liczący na wzrosty.