Kryzys gospodarczy nie ominął firm leasingowych. O ich katastrofalnej sytuacji media informowały bardzo głośno pod koniec ubiegłego roku. Czy rzeczywiście jest tak źle?
Polski rynek leasingowy przechodzi faktycznie głęboki kryzys. Wiele firm ma kłopoty finansowe. Są one na tyle poważne, że przedsiębiorstwa będą musiały albo zmienić profil działalności, albo ogłosić likwidację.
Dlaczego tak się dzieje?
To łańcuch przyczynowo-skutkowy, którego ostatnim ogniwem jest spadek zapotrzebowania na usługi leasingowe. Słabe tempo rozwoju gospodarczego wpłynęło na kilkunastoprocentową recesję w inwestycjach. A leasing jest przecież jednym z narzędzi inwestowania. Zatem jeśli przedsiębiorcy nie inwestują, to automatycznie nie sięgają po ten instrument.
Zagrożenie pojawiło się już przed paroma laty. Władze uznały wówczas, że szybkie tempo wzrostu gospodarczego grozi przegrzaniem koniunktury, dlatego należy rozpocząć proces schładzania gospodarki. Równocześnie oczywista stała się prawda, że na rynku leasingowym, na którym od początku 2000 roku działało około 150 firm, nie dla wszystkich starczy miejsca. Stąd upadłość jednej z największych wówczas firm leasingowych wystarczyła, by znakomita większość banków wycofała się z kredytowania niezależnych przedsiębiorstw leasingowych, co stało się wtórnym, ale znacznie bardziej dotkliwym źródłem kłopotów tych firm.