Pomimo porannych prób niedźwiedzi nie udało się zbić cen kontraktów na WIG20 poniżej strefy wsparcia na 1345-55 pkt. Nie udało się tym samym doprowadzić do kolejnego testu średnioterminowej linii trendu wzrostowego, która obecnie przebiega w okolicach 1335 pkt. Podaż nie miała aż tyle sił. Udało jej się pokonać średnią kroczącą ale na krótko. Popyt kontratakujący w drugiej części sesji z łatwością wyciągnął kurs kontraktów na jej poziom. W efekcie sesja po raz kolejny zakończyła się nad poziomem średniej. Co nie mniej ważne, średnia nadal utrzymuje trend wzrostowy, co powinno cieszyć właścicieli długich pozycji. Niestety, muszę tę słodziutką atmosferę nieco zepsuć. Łyżką dziegciu są wspomniane wyżej obroty. Te przez całą wczorajszą sesję utrzymywały się na bardzo niskim poziomie. Dotyczy to zarówno kontraktów, jak i rynku kasowego. Trudno zatem twierdzić, że ich poziom potwierdzał wczorajszy wzrost. Na domiar złego, indeks na początku notowań wyznaczył małą lukę bessy, która do końca sesji nie została zamknięta, nawet mimo mocnych wzrostów na rynkach światowych. Tak więc, pomimo wczorajszej zwyżki, nie jest nadal wykluczony kolejny test wzrostowej linii trendu. Możliwość testu oddaliłaby się w przypadku wyjścia cen kontraktów ponad poziom wtorkowych maksimów, czyli po przekroczeniu okolic 1390 pkt.