Jak powiedział minister na spotkaniu z parlamentarzystami zachodniopomorskimi i przedstawicielami Porta Holding, do którego należy stocznia, program zarządu stoczni "przedstawiony bankom-wierzycielom w lutym, który zakładał uruchomienie kredytu w wysokości 40 mln USD na kontynuowanie produkcji stoczniowej, banki uznały za nie gwarantujący rentowności stoczni". "Konieczne będzie szukanie takich rozwiązań, które wiązałyby się z zamianą w pewnym zakresie wierzytelności na akcje, z pewnym umorzeniem tych zobowiązań" - powiedział Piechota. Według niego, odpowiednie decyzje banków powinny zapaść w najbliższych dniach. Jeśli nie, "istnieje zagrożenie dla realizacji kontraktów, które zawarła stocznia". W finansowanie działalności stoczni zaangażowanych jest 9 banków z kapitałem polskim i zagranicznym. Przed tygodniem na przymusowe urlopy zarząd Stoczni wysłał 5,5 tys. spośród 6,5 tys. swoich pracowników. Nie wypłacono także wynagrodzeń za luty. Zarząd jako powód podaje "utrzymujący się brak płynności finansowej". Obecnie w stoczni budowanych jest 16 statków finansowanych z wcześniej zaciągniętych kredytów oraz zaliczek wpłacanych przez armatorów. Według zarządu stoczni, powodami utraty płynności finansowej są m.in. utrzymujący się od roku niski kurs dolara oraz koszty poniesione na niezbędną modernizację pochylni i budowę prototypowych statków. Ostatecznie rok 2001 zakończył się dla Porty Holding zyskiem netto 8,6 mln. zł, a dla samej stoczni stratą około 98 mln zł. Stocznia zadłużona jest wobec wierzycieli na około 280 mln zł. Stocznia Szczecińska SA wchodzi w skład Porta Holding SA, na który składa się ponad 30 spółek z sektorów budowy okrętów, paliwowego, logistycznego oraz innych, m.in. rolnego. (PAP)
(PAP) - Banki, z którymi rozmawia zarząd Stoczni Szczecińskiej SA o ewentualnym kredytowaniu firmy, nie podejmą w poniedziałek decyzji w tej sprawie - poinformował w Szczecinie minister gospodarki Jacek Piechota. Według Piechoty, banki określą jedynie warunki, które firma musi spełnić, aby otrzymać kredyty. Minister nie wykluczył też pewnego zaangażowania Skarbu Państwa, który ma ponad 9 proc. udziału w spółce. Jak powiedział minister na spotkaniu z parlamentarzystami zachodniopomorskimi i przedstawicielami Porta Holding, do którego należy stocznia, program zarządu stoczni "przedstawiony bankom-wierzycielom w lutym, który zakładał uruchomienie kredytu w wysokości 40 mln USD na kontynuowanie produkcji stoczniowej, banki uznały za nie gwarantujący rentowności stoczni". "Konieczne będzie szukanie takich rozwiązań, które wiązałyby się z zamianą w pewnym zakresie wierzytelności na akcje, z pewnym umorzeniem tych zobowiązań" - powiedział Piechota. Według niego, odpowiednie decyzje banków powinny zapaść w najbliższych dniach. Jeśli nie, "istnieje zagrożenie dla realizacji kontraktów, które zawarła stocznia". W finansowanie działalności stoczni zaangażowanych jest 9 banków z kapitałem polskim i zagranicznym. Przed tygodniem na przymusowe urlopy zarząd Stoczni wysłał 5,5 tys. spośród 6,5 tys. swoich pracowników. Nie wypłacono także wynagrodzeń za luty. Zarząd jako powód podaje "utrzymujący się brak płynności finansowej". Obecnie w stoczni budowanych jest 16 statków finansowanych z wcześniej zaciągniętych kredytów oraz zaliczek wpłacanych przez armatorów. Według zarządu stoczni, powodami utraty płynności finansowej są m.in. utrzymujący się od roku niski kurs dolara oraz koszty poniesione na niezbędną modernizację pochylni i budowę prototypowych statków. Ostatecznie rok 2001 zakończył się dla Porty Holding zyskiem netto 8,6 mln. zł, a dla samej stoczni stratą około 98 mln zł. Stocznia zadłużona jest wobec wierzycieli na około 280 mln zł. Stocznia Szczecińska SA wchodzi w skład Porta Holding SA, na który składa się ponad 30 spółek z sektorów budowy okrętów, paliwowego, logistycznego oraz innych, m.in. rolnego. (PAP)