Skupując na giełdzie swoje walory, japońskie korporacje chcą spowodować wzrost ich kursów. Jest też inny powód buy backu: akumulowanie akcji w związku z planowanymi przejęciami.
Japonia doświadcza już trzeciej recesji w okresie ostatnich lat, a problemy ekonomiczne spowodowały, że Nikkei w ciągu półtora roku stracił połowę wartości. W październiku ubiegłego roku znowelizowano prawo o obrocie papierami wartościowymi tak, aby spółki mogły kupować swoje akcje bez konieczności ich umarzania. Wcześniej buy back był możliwy pod warunkiem, że papiery zostaną natychmiast umorzone lub wykorzystane na realizację opcji pracowniczych. Popularność buy backu jednak rosła bardzo wolno, gdyż kierownictwa korporacji nie przejmowały się akcjonariatem, a obawy o przyszłość zniechęcały je do angażowania gotówki w zakupy akcji.
Gary Evans, główny strateg w HSBC Securities Japan, uważa, że większość japońskich menedżerów wciąż ignoruje interesy akcjonariuszy. Z szacunków tej firmy wynika, że kwoty każdego roku przeznaczane przez spółki na wykup własnych akcji stanowią zaledwie 0,2%-0,3% kapitalizacji tokijskiej giełdy. W Stanach Zjednoczonych kształtuje się to na poziomie 3%.
Toyota, największy w Azji producent samochodów, do końca marca chce skupić 45 mln akcji, 1,2% walorów znajdujących się w wolnym obrocie. Głównym motywem buy backu w przypadku tego koncernu jest przeciwdziałanie presji podażowej, stworzonej przez banki zmuszone do sprzedaży posiadanych przez nie papierów. W tym roku dziewięć największych japońskich banków ma sprzedać akcje o wartości 2 bilionów jenów.
Fast Retailing, operator sieci tanich sklepów z odzieżą, na buy back przeznaczył 12,4 mld jenów. Dzięki tej operacji kurs akcji wzrósł o 11%. Jednym z powodów skupu papierów są oszczędności na dywidendzie.