Reklama

O kontraktach opcyjnych miniwig20

Publikacja: 12.03.2002 08:20

Giełda - jak słyszałem - chce promować jednostki miniwig20, by zwiększyć zainteresowanie nimi. Spokojnie. Proponuję wpierw przyjrzeć się ich konstrukcji, która jest, moim zdaniem, kaleka.

Uzasadniam.

Wolumen obrotu na mw20 jest znikomy. Jeśli podzielić go przez 100 tak, by zyski/straty z umownego bloku odpowiadały co do rzędu wielkości zyskom/stratom z inwestycji w kontrakt indeksowy, wówczas okaże się, że jest dramatycznie niski - porównywalny z wolumenem niepłynnych kontraktów walutowych. Być może to nie przypadek.

1) Porównanie z kontraktami indeksowymi.

Wystawca opcji mw20, zajmując na rynku pozycję krótką, płaci depozyt, inwestor zajmujący pozycję długą, płaci kwotę równą wartości jednostki. Pozycja krótka obarczona jest dodatkowym ryzykiem konieczności jej zamknięcia wskutek możliwego wyniku losowania w procedurze umorzenia. Umorzenie to konieczny mechanizm, który "trzyma" wartość opcji blisko indeksu wobec odległego terminu zapadalności jednostki (2025 r.). Owo dodatkowe ryzyko dla pozycji krótkiej i brak dźwigni dla "longów" sprawia, że mw20 nie wytrzymuje konkurencji z kontraktami indeksowymi. Last but not least, okazało się, że prowizje maklerskie, płacone za otwarcie/zamknięcie/umorzenie pozycji na mw20, są dużo większe (takie jak dla akcji) od prowizji pobieranych przy inwestycji w kontrakty indeksowe.

Reklama
Reklama

2) Porównanie z akcjami.

Można spojrzeć na mw20 jak na jedyną akcję (to nic, że syntetyczną), na której w pełni możliwa jest krótka sprzedaż. Ale zajmując pozycję krótką (odpowiada to "sprzedaży pożyczonych akcji"), inwestor naraża się na wspomniane już umorzenie, którego nie byłoby w przypadku krótkiej sprzedaży "żywych" akcji, a otwierając pozycję długą i płacąc za to pełną wartość jednostki, nie uzyskuje on praw korporacyjnych, w tym prawa do dywidendy. To dyskwalifikuje w zasadzie jednostki mw20 względem równoważnej inwestycji w akcje.

Co robić?

Indeksowe jednostki syntetyczne są potrzebne. Jeśli z jakichś przyczyn Giełda nie może pozwolić sobie na taką ich konstrukcję, by stał za nimi koszyk akcji dający prawo do dywidend i ewentualnie inne prawa korporacyjne (rozwiązanie optymalne), możliwa jest zmodyfikowana wersja "dla ubogich", czyli specyficzny kontrakt terminowy z odległym terminem zapadalności. Nie ma powodów, dla których wartość depozytu dla takiego kontraktu nie miałaby być taka sama dla pozycji krótkich i długich. Oczywiście, wartość ta byłaby identyczna (procentowo) z depozytem wymaganym dla kontraktów indeksowych FW20. Kluczową właściwość, czyli ścisłe trzymanie się przez kurs jednostki zmian indeksu WIG20, mógłby zapewnić sposób rozliczania sesji: dzienny kurs rozliczeniowy mw20 byłby po prostu kursem zamknięcia WIG20, na danej sesji - wyeliminuje to niezgrabną procedurę umarzania. Przyjęta przez GPW wartość jednostki (indeks/10 zł) jest rozwiązaniem dobrym i należy to utrzymać.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama