Reklama

Kiedy popyt zwycięży?

Publikacja: 12.03.2002 08:33

Cykliczność występowania przewagi popytu lub podaży na warszawskiej giełdzie można dość łatwo zaobserwować nawet bez wyszukanych metod analitycznych. Od połowy 1991 r., a więc od momentu rozpoczęcia działalności, do pierwszych miesięcy 1993 r. przeważała podaż akcji. W okresie rozkręcania się spirali hossy zdecydowanie królował popyt, windując kursy akcji o kilkaset procent w bardzo krótkim czasie

Od 1994 r. przez niemal sześć lat z niewielkimi przerwami znów dominowała podaż akcji, aż do nadejścia kolejnej - tym razem internetowej - hossy, w czasie której spora podaż nowych emisji nie była w stanie schłodzić choć w niewielkiej nawet części szalonej chęci posiadania szybko zwyżkujących papierów. Efekt był podobny, jak w 1994 r.

Te intuicyjne obserwacje znajdują potwierdzenie w analizie statystyki giełdowej, obejmującej okres od początku 1993 r. do początku 2000 r. Dane dotyczące proporcji popytu i podaży, publikowane wówczas przez giełdę, wskazują, że przez większą część tego okresu mieliśmy do czynienia ze zdecydowaną przewagą podaży nad popytem. Na 86 miesięcy, objętych obserwacją, jedynie w 16 popyt był wyższy od podaży. Oznacza to, że w ciągu ponad 80% tego siedmioletniego okresu podaż przeważała nad popytem.

Jeszcze w styczniu i lutym 1993 r. podaż była wyższa od popytu o 60-90%, jednak od kwietnia do września sytuacja uległa odwróceniu na korzyść popytu. Od października 1993 r. aż do końca 1995 r. podaż panowała już na rynku niemal nieprzerwanie.

Z krótkim, kilkumiesięcznym okresem przewagi popytu mieliśmy do czynienia w czasie kolejnej hossy z lat 1996-97, jednak hossa internetowa rodziła się w warunkach ciągłej, choć niewielkiej przewagi podaży na popytem. Od czasu, gdy zdecydowanie wzrósł udział handlu akcjami w notowaniach ciągłych, dane statystyczne w tym zakresie stały się mało użyteczne, zaś w połowie 2000 r. giełda zaprzestała ich publikacji i odtąd jesteśmy zdani wyłącznie na intuicję. W warunkach dominacji notowań ciągłych nie ma możliwości bezpośredniego pomiaru proporcji popytu i podaży dla dłuższych niż kilka dni okresów.

Reklama
Reklama

Zjawisko trwałej przewagi podaży nad popytem na naszym rynku można wyjaśnić dość łatwo, jeśli weźmie się pod uwagę tempo procesu prywatyzacji oraz charakter zjawisk na rynku pierwotnym. W pierwszych dwóch latach funkcjonowania warszawskiej giełdy liczba notowanych firm uległa potrojeniu. W następnych tempo przybywania nowych spółek było nieco mniejsze, choć również imponujące. Prywatyzacja dużych firm, takich jak KGHM, Pekao SA, TP SA czy PKN stanowiła dla rynku niemal przełomowe wydarzenie, w wyniku którego kapitalizacja giełdy znacząco rosła.

Sytuacja, w której Skarb Państwa - przy braku dostatecznie aktywnych inwestorów finansowych i funduszy inwestycyjnych - sprzedawał akcje jednocześnie inwestorom strategicznym i "drobnym ciułaczom", sprzyjała powstawaniu presji podażowej, głównie ze strony tych ostatnich. Typowy mechanizm inwestowania sprowadzał się do zakupu akcji na rynku pierwotnym i jak najszybszego pozbycia się ich na giełdzie. Uwolnione w ten sposób środki reinwestowane były w kolejne emisje. Często stosowana praktyka kredytowania zakupów akcji pogłębiała ten proces. Nabywca korzystający z kredytu był jeszcze bardziej zdeterminowany do szybkiego pozbycia się akcji ze względu na koszty odsetkowe i konieczność spłaty zobowiązania.Od kilkunastu miesięcy sytuacja na naszym rynku jest zdecydowanie odmienna. Podaż akcji ze strony emitentów niemal zamarła, prywatyzacja uległa zahamowaniu i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało się to zmienić. Nie ma więc owej "systemowej" podaży, związanej z funkcjonowaniem rynku pierwotnego, charakterystycznej dla poprzedniego okresu. Z drugiej zaś strony, mamy fundusze emerytalne. Tak więc wydaje się, że znajdujemy się w nowym etapie cyklu, który charakteryzować się powinien co najmniej kilkunastomiesięczną przewagą popytu nad podażą. Ta nierównowaga może być jednak dla naszej giełdy zgubna. Jeśli popyt będzie "dawkowany" ostrożnie, niepostrzeżenie doprowadzi do ograniczenia i tak już niewielkiej płynności akcji. Jeśli zaś zostanie wzmocniony, szybko może doprowadzić do powstania kolejnej spekulacyjnej bańki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama