Niestety, złote czasy GPW są już za nami. Teraz trzeba promować giełdę. Patrząc na program rodzimych stacji telewizyjnych myślę, iż dobrym pomysłem jest serial sensacyjny, w którym giełda byłaby centralnym punktem scenariusza. Sponsor powinien się znaleźć. W końcu ostatnio aktywnym mecenasem rodzimej produkcji jest m.in. Kredyt Bank. Spółka giełdowa, więc powinno jej zależeć na rozpropagowaniu tak wspaniałej inwestycji, jak akcje firm.
Aby ułatwić całą sprawę, mam propozycję zarysu scenariusza. Jeśli dobrze wyczułem koniunkturę, to powinien on zawierać dwie rzeczy - aferę i seks. Tego ostatniego mamy ostatnio sporo w reality shows, więc pominę sceny erotyczne (jeśli znajdzie się chętny do współpracy, który ma pomysł na wątek miłosny - zapraszam). Zatem do dzieła!
Akcja serialu rozpoczyna się na początku przemian ustrojowych w naszym kraju. Od razu bierzemy na tapetę modny temat - uwłaszczenie nomenklatury. Była centrala handlu zagranicznego (nazwijmy ją El) zostaje przekształcona w spółkę akcyjną. Wspaniała kadra menedżerska obejmuje, oczywiście na atrakcyjnych warunkach, pakiet akcji. Firma wchodzi na warszawską giełdę. Zaczyna się budowanie imperium. Ponieważ wśród analityków panuje akurat moda na spółki o maksymalnie zdywersyfikowanej działalności (unikają one przecież ryzyka związanego z zachwianiem koniunktury w jednym z sektorów), nasza firma El z rozmachem przystępuje do inwestycji. Zarząd zarysowuje kształt holdingu: tu PGR, tam cementowania, tu bank, tam fabryka jogurtów, tu firma ubezpieczeniowa, tam biuro maklerskie.
"Lokomotywa polskiej gospodarki" - krzyczą nagłówki z pierwszych stron gazet. Przychodzi okazja do zainwestowania w telekomunikację - El oczywiście jest na posterunku i dodaje kolejny kawałek do swej układanki. Później pokazujemy wspaniałe ujęcia górującego nad Warszawą biurowca (proponuję ten na Chałubińskiego w Warszawie - w przeciwieństwie do Intraco nie zmienił elewacji). Naród zaczyna wierzyć w magię słowa "akcja". Hossa szaleje, wszyscy są bogaci i szczęśliwi.
A co z aferą? - mógłby ktoś zapytać. Jest i afera. Zaczyna się niewinnie. Okazuje się, iż spółka El w przeszłości dała Komuś Bardzo Wpływowemu prawo przejęcia za darmo pakietu udziałów swej firmie zależnej Are GSM. Niestety, zarząd zapomniał o tym poinformować inwestorów. Krajowym stawem pełnym leszczów nikt oczywiście się nie przejmuje, ale jest Zagranica. Z nią nie ma żartów. Prezes El idzie więc w odstawkę, a za sterami El zasiada Zachodni Menedżer (może być kobietą - szansa na rozbudowanie wątku romansowego).