Akcje Telekomunikacji to bezwzględnie najważniejszy negatywny bohater dzisiejszych notowań. Kurs przy najwyższych od tygodnia obrotach spadł o ponad 4% i nie wykluczone, że zamknie się poniżej wsparcia, wyznaczanego przez lutowy dołek przy 14,35 zł. To będzie zły prognostyk dla całego rynku. Fatalnie wypadł także Elektrim, spadający o ponad 10% do 7,20 zł. To oznacza cenę poniżej jesiennego minimum, a to zaś grozi dalszą przeceną spółki. Wyraźnie spadł BRE, ale akurat w tym przypadku nie ma to większego znaczenia dla obrazu technicznego waloru.
W sumie więc kończy się bardzo nieprzyjemna sesja i nie zmienia tego ponownie bardzo niska aktywność inwestorów. WIG20 znów znalazł się w pobliżu wsparcia, co oczywiście nie przesądza sprawy jego przełamania, ale na pewno nie poprawia obrazu rynku. Brak świeżego kapitału jest bardzo widoczny, a bez tego trudno myśleć o trwalszych wzrostach. Bardziej można zastanawiać się nad tym, która spółka będzie następna do przeceny. Bo przecież powody dzisiejszego spadku TP.S.A. nie są do końca jasne (czyżby tylko rekomendacja sprzedaj od ING Barings i wycena na poziomie 12 zł?), więc nie można wykluczyć, iż jutro podobnie zachowa się inny duży walor.
Do tego dochodzi niepewność co do tego, jak inwestorzy zareagują na jutrzejsze posiedzenie FED, na którym dość powszechnie oczekuje się zaostrzenia nastawienia w polityce monetarnej. Można sądzić, że jest to po części w cenach akcji, albo też, że będzie to potwierdzeniem, iż gospodarka nie potrzebuje stymulacji pieniężnej. Ale ja obawiam się wzrostu obaw o podwyżki stóp w niedalekiej przyszłości, co może przełożyć się na pogorszenie nastrojów na rynkach akcji.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu