Fundusze emerytalne nie korzystają z możliwości nadzorowania działalności zarządów spółek, których akcje posiadają w portfelu - to coraz częściej pojawiające się zarzuty. Ostatnio taka sytuacja była wyraźnie widoczna na walnym Orlenu. Przedstawiciele OFE, mimo że posiadali znaczący pakiet akcji, nie przedstawili żadnej kandydatury do rady nadzorczej, chociaż taką propozycję złożyło im Ministerstwo Skarbu Państwa.
Jedni twierdzą, że rola funduszy emerytalnych polega na odpowiednim doborze firm i biernym oczekiwaniu na dochody. W opinii innych powinniśmy sprawować większy nadzór korporacyjny i korzystać z możliwości wprowadzania naszych przedstawicieli do rad nadzorczych.
Przyznam, że Orlen był szczególnie analizowany przez fundusze emerytalne, ponieważ jest to jedna z naszych największych inwestycji giełdowych. Staraliśmy się rozważyć wszelkie możliwe korzyści z uczestniczenia w nadzorze nad tą spółką. Jednak bieg wypadków był na tyle szybki, że trudno było znaleźć osobę, która spełniałaby kryteria przedstawione nam przez Ministerstwo Skarbu Państwa.
Jakie były te kryteria?
O ile wiem, chodziło przede wszystkim o osobę związaną z przemysłem chemicznym lub autorytet w dziedzinie finansów. Ministerstwo chciało, abyśmy zaproponowali wybitną osobowość, co w tak krótkim czasie okazało się niemożliwe.