Reklama

Coraz więcej argumentów przeciw obniżkom stóp

Ostatnie dane ekonomiczne budzą sprzeczne interpretacje. Nikt nie jest do końca pewny, co oznacza lutowy wzrost produkcji oraz czym skończy się spadek dynamiki przyrostu depozytów. Podobne wątpliwości mają członkowie RPP, którzy w tej sytuacji zapewne poczekają z cięciem stóp procentowych na dane ekonomiczne z następnych miesięcy.

Publikacja: 22.03.2002 07:52

Jedną z kluczowych informacji, jaka się ostatnio pojawiła, były dane o produkcji przemysłowej w lutym. Wprawdzie spadła ona wobec stycznia br., jednak wobec lutego 2001 r. odnotowano niewielki wzrost. A tego nie spodziewał się prawie nikt. Część ekonomistów uznała, iż wzrost jest na tyle niewielki, że nie powinien mieć wpływu na decyzję RPP o redukcji stóp i obniży je ona już w marcu. Inni jednak stwierdzili, że to pierwsza oznaka wychodzenia gospodarki ze stagnacji. A w takim przypadku o rychłej obniżce stóp nie ma mowy.

Dariusz Rosati, członek RPP, jest zwolennikiem poglądu, iż dane lutowe oznaczają początek poprawy. - Świadczą one o tym, że najgorsze mamy już za sobą i teraz można się spodziewać stopniowej poprawy sytuacji - powiedział. - Jest to jednym ze skutków dokonanych przez nas obniżek stóp procentowych, których efekty pojawiają się z 9-12--miesięcznym opóźnieniem.

Jednak inni członkowie Rady nie do końca są przekonani, czy taka interpretacja jest słuszna.

- Dane o produkcji w lutym okazały się lepsze od oczekiwanych, ale na oceny jest jeszcze za wcześnie - stwierdził Leszek Balcerowicz, prezes NBP i szef RPP.

Ekonomiści mają też problem z interpretacją danych o depozytach. Bez wątpienia dynamika ich wzrostu spada - i według części analityków ten trend jest na tyle groźny, że Rada w tej sytuacji na pewno stóp nie obniży. Inni zwracają uwagę, że jednak w lutym depozyty były wyższe niż w styczniu, toteż niebezpieczeństwo załamania się poziomu oszczędności zostało zażegnane i ciąć stopy można. Zwłaszcza iż Rada może jednocześnie obniżyć poziom rezerwy obowiązkowej, co nieco zniweluje wpływ redukcji stóp na oprocentowanie depozytów. Ale na obniżkę rezerwy obowiązkowej na razie się nie zapowiada.

Reklama
Reklama

- Już pomogliśmy bankom, zwiększając oprocentowanie obligacji, które dostały po redukcji rezerwy obowiązkowej - powiedział D. Rosati. - To będzie kosztować budżet 600 mln zł zysku NBP w przyszłym roku. Wprawdzie rezerwy musimy obniżyć do końca 2003 r., ale nie sądzę, aby dobrym pomysłem było zrobienie obu operacji w tym roku.

Na dodatek, o ile dynamika depozytów spada, o tyle tempo przyrostu kredytów pozostaje od pewnego czasu na tym samym poziomie. W tej sytuacji, gdy trudno jednoznacznie ocenić napływające z gospodarki sygnały, RPP zapewne będzie wolała poczekać na dane ekonomiczne z kolejnych miesięcy, nim zdecyduje się na zmianę stóp procentowych. Jak długo? Na razie nie wiadomo. Jeśli jednak okaże się, iż gospodarka zaczyna odżywać, na kolejne redukcje być może trzeba będzie długo czekać.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama