Jedną z kluczowych informacji, jaka się ostatnio pojawiła, były dane o produkcji przemysłowej w lutym. Wprawdzie spadła ona wobec stycznia br., jednak wobec lutego 2001 r. odnotowano niewielki wzrost. A tego nie spodziewał się prawie nikt. Część ekonomistów uznała, iż wzrost jest na tyle niewielki, że nie powinien mieć wpływu na decyzję RPP o redukcji stóp i obniży je ona już w marcu. Inni jednak stwierdzili, że to pierwsza oznaka wychodzenia gospodarki ze stagnacji. A w takim przypadku o rychłej obniżce stóp nie ma mowy.
Dariusz Rosati, członek RPP, jest zwolennikiem poglądu, iż dane lutowe oznaczają początek poprawy. - Świadczą one o tym, że najgorsze mamy już za sobą i teraz można się spodziewać stopniowej poprawy sytuacji - powiedział. - Jest to jednym ze skutków dokonanych przez nas obniżek stóp procentowych, których efekty pojawiają się z 9-12--miesięcznym opóźnieniem.
Jednak inni członkowie Rady nie do końca są przekonani, czy taka interpretacja jest słuszna.
- Dane o produkcji w lutym okazały się lepsze od oczekiwanych, ale na oceny jest jeszcze za wcześnie - stwierdził Leszek Balcerowicz, prezes NBP i szef RPP.
Ekonomiści mają też problem z interpretacją danych o depozytach. Bez wątpienia dynamika ich wzrostu spada - i według części analityków ten trend jest na tyle groźny, że Rada w tej sytuacji na pewno stóp nie obniży. Inni zwracają uwagę, że jednak w lutym depozyty były wyższe niż w styczniu, toteż niebezpieczeństwo załamania się poziomu oszczędności zostało zażegnane i ciąć stopy można. Zwłaszcza iż Rada może jednocześnie obniżyć poziom rezerwy obowiązkowej, co nieco zniweluje wpływ redukcji stóp na oprocentowanie depozytów. Ale na obniżkę rezerwy obowiązkowej na razie się nie zapowiada.