Nic nie jest jednak pewne, dlatego wszyscy bacznie przyglądają się wypowiedziom, które mogą pomóc w odpowiedzi na pytanie, jaka opcja zwycięży wśród członków Rady. Dane o CPI w USA były niezłe, na razie nie widać wzrostu presji inflacyjnej. Poza tym spadła liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych. Doszło do osłabiania wspólnej waluty.
W czasie trwającej w Warszawie konferencji dotyczącej doświadczeń gospodarczych państw OECD oraz państw rozwijających się wypowiadało się wiele prominentnych osób ze świata ekonomii. Trudno się więc dziwić, że konferencja była bacznie obserwowana przez inwestorów. Szczególnie zaś w tych momentach, w których głos zabierali członkowie RPP lub przedstawicieli banku centralnego.
Z ostatnich wypowiedzi członków RPP wynika jedno: w dalszym ciągu w łonie Rady nie ma zgodności co do dalszej koncepcji polityki monetarnej. Mimo wszystko wydaje się, że w marcu bardziej prawdopodobne jest pozostawienie stóp na dotychczasowych poziomach. Większość inwestorów zdaje się w dalszym ciągu podzielać to stanowisko i dlatego na rynku złotego niewiele się dzieje. Właściwie cały czas jesteśmy na tych poziomach, które ukształtowały się po opublikowaniu danych o produkcji przemysłowej. To właśnie te dane były języczkiem u wagi, który doprowadził do zmiany zapatrywań na marcową decyzję Rady.
Rano za dolara płacono 4,097 zł, za euro 3,628 zł, co odpowiadało 10,6% powyżej starego parytetu. Realna wartość złotego podlegała niewielkim wahaniom aż do popołudnia. Dochodziło natomiast do zmian kursów wobec poszczególnych walut, ze względu na spadek wartości euro do USD. To dlatego o 14.00 mieliśmy kursy odpowiednio 4,104 zł i 3,624 zł. Wtedy pojawił się niewielki popyt. Kończyliśmy notowania na 4,102 zł za dolara i 3,616 zł za euro.
GUS poinformował, że PKB w czwartym kwartale 2001 roku wzrósł jedynie o 0,3%. To mniej, niż oczekiwano. Nie można wykluczyć (czego obawiają się również niektórzy członkowie RPP), że pierwszy kwartał 2002 roku będzie jeszcze gorszy.